psanaliza


Kilka słów, jedno zdanie , rzucone od niechcenia przez ojca, a wszystko to, w czym, według własnego umysłu, jeszcze wczoraj brałem udział, pękło nagle jak mydlana bańka. Rzeczy do niedawna tak realne, tak namacalne, jak przyjemne pieczenie pośladków po otrzymanych razach, okazały się być tylko projekcją. Nie mogłem w to uwierzyć , wciąż czułem jeszcze na sobie zapach Liliany, która przy głębszym zastanowieniu, nie mogła przecież istnieć w realnym świecie. Mój tyłek pulsował, jakbym dopiero co wrócił z chłosty, a jednak wszystko to, co mnie otaczało, szpitalna salka, szlafrok, rodzice, kroplówka przy łóżku, brutalnie przeczyło wszystkiemu, co pamiętam z mojej pierwszej w życiu potańcówki. Obejrzeć swoje pośladki, pomyślałem, na nich musi być jakiś ślad, dowód, że przygoda, w której brałem tak czynny udział zdarzyła się naprawdę. Powoli podniosłem się do pozycji siedzącej, od czego trochę zakręciło mi się w głowie, jednak starając się nie dać niczego po sobie poznać, powiedziałem . Muszę do łazienki . Czekaj, zawołam siostrę - odparła mama, może ci nie wolno, wyglądasz na mocno osłabionego. Dam radę - powiedziałem spokojnie i wstałem z łóżka. Wolnym krokiem udałem się w stronę toalet, rodzice widząc, że jakoś się trzymam więcej nie protestowali.
Na korytarzu przyuważyła mnie oddziałowa. Dokąd? - spytała krótko, a ja poczułem dziwnie przyjemne ciarki na plecach. Muszę się umyć - odparłem. Proszę poczekać przyniosę panu ręcznik – rzuciła i zniknęła w małym pokoiku dla pielęgniarek. Po chwili wróciła z ręcznikiem, wzięła mnie pod rękę i doprowadziła do łazienek. Wszystko w porządku? - spytała. Kiwnąłem potwierdzająco głową. Świetnie, w dozowniku przy umywalce ma pan mydło, proszę ręcznik, gdyby coś się działo, przy drzwiach jest guzik alarmujący. I znów zostałem sam. Wpadłem do łazienki, szybko podszedłem do lustra, obróciłem się plecami, wypiąłem lekko pupę i zsunąłem do kolan spodnie pidżamy.
Na gładkich, bladych pośladkach nie było śladu po najmniejszym laniu. Przejechałem delikatnie po nich dłońmi , jakbym chciał rozmasować klapsy, wciąż odczuwałem lekkie pieczenie, jednak dowodów na prawdziwość jego pochodzenia nie znalazłem. Postanowiłem wejść pod prysznic, skoro właściwe miałem przy sobie niezbędne do tego przybory, rozebrałem się do naga i wszedłem do kabiny, zasłoniłem kotarę, odkręciłem ciepłą wodę, zrobiło mi się od niej jakoś tak błogo, w wyobraźni wciąż wyświetlała mi się ostania noc w żeńskim liceum, odczuwałem coraz większe podniecenie. Namydloną dłonią zacząłem myć swoje krocze, delikatnie masowałem członka, który pomału zaczął nabrzmiewać…



  PRZEJDŹ NA FORUM