Prawdziwego mastera rozpoznasz po tym, że wie, iż uległa to przede wszystkim kobieta, a nie szmata do zerżnięcia. Wielu facetów myśli, że jeśli wychłoszcze uległą tak, że pozbawi jej sił, że jeśli brutalnie ją przeleci, strzeli w twarz i zwyzywa, po czym kopnie w tyłek, to będzie masterem, a nic bardziej mylnego. BDSM to nie zabawki: pejcze, klamerki, liny, folie, zatyczki itp. - to tylko środki do osiągnięcia celu, jakimi są pokora i posłuszeństwo uległej; to nie tylko wyzwiska - prawdziwy master szanuje uległą i na pierwszym miejscu stawia ją jako kobietę, a potem uległą; prawdziwy master zna choć trochę ludzką psychologię, bo tak naprawdę wszystko rozgrywa się w głowie, podstawą jest świadomość, wie, co i jak robić, by uległa zakonotowała sobie w głowie wszystko i nastąpiły w jej rozumowaniu pewne zmiany dot. ich relacji, pokory i posłuszeństwa; master zna podstawy anatomii i wie, gdzie może ścisnąć, związać, jak mocno, gdzie i czego nie robić - jest odpowiedzialny za uległą oraz jej zdrowie i życie. Nie, nie przesadzam, również za życie. Jest inteligenty i rozsądny, nie jest emocjonalnym gówniarzem, myślącym tylko o ostrym seksie, bo BDSM to nie to. Może właśnie dlatego masterzy w środowiskach mają więcej niż dwadzieścia kilka lat - bo zbierali doświadczenie i są o wiele dojrzalsi. |