Dla mnie wyzwaniem jest przyjęcie na swoje barki odpowiedzialności za uległa, prowadzenie jej, wskazanie odpowiedniej drogi. Zawładnięcie jej umysłem. Co nie znaczy że nie doceniam poświęcenia uległych.
Co do tematu to wszystko zależy od tego jak daleko dane osoby chcą się posunąć. Nie każda uległa osoba jest wstanie wytrzymać służbę 24/7/365. Dużo też zależy od tego jakie relacje panują w takim związku. Jedni wolą służbę i bezgraniczne oddanie i posłuszeństwo na co dzień, inni zaś związek partnerski. Jest to raczej sprawa indywidualnych potrzeb. |