Ten dzień mogę nazwać tylko w jeden sposób: DZIEŃ 1. Pani Martynna przyjęła mnie na służbę wirtualną, póki co. Nie powiem, że się nie boję, że nie mam wątpliwości, lecz doznania, to oczekiwanie niewiadomego jest samo w sobie ekscytujące. Czy spełnię oczekiwania Pani? Pytanie zadaję sobie to często, lecz czy mogę zawieść? Dzisiaj mija tydzień od zapieluchowania 24/7, więc pokonana jest już pierwsza granica moje wewnętrznego oporu i zniechęcenia do dłuższego zapieluchowania. Kolejna będzie po tygodniu. Nigdy dłużej niż 2 tygodnie 24/7 nie wytrwałem, choć chęci i swoisty apetyt jest i go wyraźnie odczuwam. Nie wiem dlaczego pieluchy tak bardzo mnie pociągają, a może coś tam wiem, ileś się domyślam, a reszta wymaga jeszcze odkrycia. Jednak to lubię, ba, uwielbiam. Jutro mam nabyć i nosić tetrowe pieluchy, prać je, suszyć i prasować, a wszystko tak by nie zostało to odkryte przez domowników. Nie będzie to łatwe zadanie, ale mam nadzieję, że jak wiele razy dotychczas i tym razem uda mnie się zakonspirować skutecznie. Do momentu założenia tetrowych pieluch, ceratki, mam nosić aktualny zestaw (Molicare Classic na noc, Super Seni Plus i wkładka bella mamma). Częściowo jest już nieco zasiusiany. W pracy musiałem się przewinąć po znaczącym wypełnieniu pieluchy, nie tylko siusiu ale także kupą. Po przewinięciu niemal natychmiast musiałem ponownie się zsiusiać. Z wrażenia, oczekiwania, kto to wie...
Poniżej zdjęcia:
Pani Martynna poleciła mi bym noc spędził w zestawie założonym za dnia. Szerokie taśmy przylepione jak na zdjęciach pomogą nie wyciec zawartości. Obecnie zestaw jest zmoczony już 3x i w dodatku jest kupa.

 |