Pieluszki
DZIEŃ 2.
Noc należała do przeżyć wartych ich doznania. Nigdy tak jeszcze nie byłem utytłany, zafajdany, czyli zasikany i w kupie tak długo. Paski taśmy w pachwinach okazały się bezcenne. Bez nich przekroczenie poziomu ostrzegawczego i tak nastąpiło, lecz nie było przelania się przez wały ochronne. Kupa konsystencji galaretowatej zapewniała paćkanie się, przeciskanie, wrażenia jakich mało. Nad ranem po przebudzeniu mogłem założyć świeży zestaw co też uczyniłem. Ten z kolei mogłem zmienić jak zakupię i założę pieluchę tetrową, a na nią zwykłe pieluchomajtki. Obecnie tak mam, bez standardowego u mnie wkładu bella mamma, który stosuję do lepszej higienicznej ochrony przy kupie.
W takim nowym zestawie pojechałem na rehabilitację motoryczną mojej nóżki i prawie zostałbym zdekonspirowany ale obeszło się bez wpadki. Obecnie czekam na zgodę na przewinięcie się. Pieluszki tetrowe zbieram, następnie mam je wyprać, wysuszyć, wyprasować i z powrotem do użycia.
Im dłużej spędzam czas w pieluszkach tym swobodniej w nie siusiam, czy robię kupę. Na ulicy, na zakupach, w pracy, na rehablitacji, podczas aktywności sportowej i w ogóle.





Jedyne co dzień pieluszkowy bardzo popsuło to fakt, że żona odkryła. Jak, co i gdzie nie wiem. Domyślam się, ale to kolejna trudność w ukrywaniu się przed nią. No cóż, nie akceptuje i w sumie jej się nie dziwię, ale...


  PRZEJDŹ NA FORUM