| Ja lubię być poniżany słownie, czy także poprzez już czynności różnej maści, natomiast najbardziej na mnie działa poniżenie w miejscu publicznym w kontekście mojego zamiłowania do pieluch. Oczywiście każdy ma swoją własną granice i nawet w granicach jakiejś tam tolerancji definicję upokorzenia. Dla mnie upokorzeniem byłoby np. stanie przed Panią, Paniami i użycie pieluch zgodnie z ich zastosowaniem, czy publiczne np. w pasażu handlowym słowne odwołanie się do mnie jako suki, tak by inni słyszeli, że mi chyba pielucha przecieka, czy wręcz "namacalne" plus słowne sprawdzenie pełności pieluchy. Dla mnie upokorzenie jest wówczas kiedy inni patrzą na mnie ze zdziwieniem co najmniej, z ośmieszeniem, pogardą, czy właśnie jak napisała @kamila18d24 przy załatwianiu się w toalecie, ale ja akurat jestem zapieluchowany 24/7 i nie korzystam z sedesu w ogóle. |