Hmmm... Cała cudowność, która rozprysła się, niczym szklana figurka, polegała właśnie na "niebyciu kundlem", jaro... To była Jej magia - kundle się kopie, a one i tak pełzają u stóp, nędznie popiskując, świadome swej "kundlowatości" i od początku do końca na nią skazane. Ona nie kopała - to ja prosiłem o ostry gest, a po nim kolejny i kolejny. Wiesz, ile warte jest oczekiwanie na upragnione "sponiewieranie", którym Ktoś nie chce cię obdarzyć i, tym samym, dręczy cię stokroć bardziej? Pragniesz czuć ból, a czujesz łagodny dotyk i widzisz w Tych oczach, jak błyszczą, rozkoszując się twoim bezsilnym warczeniem...
Natura tak buntownicza, jak moja, nigdy nie będzie "naturą kundla" - właśnie dlatego, nazywała mnie inaczej, gdy miała ochotę. Takie Kobiety są jak narkotyk - odurzają, kradną ci duszę i z ciała, czynią zbiornik na Rozkosz, wciąż gotów do służenia, spełniania zachcianek i kaprysów. Możesz warczeć i pokazywać ząbki, ale tylko dlatego, że Ją to kręci i rozpala - jeśli zamarzy, byś chodził w kagańcu, po prostu ci go założy i nie ma żadnej innej drogi, niż nosić ten kaganiec...
|