Pieluszki
To już 3 i pół miesiąca w pieluchach. Cały czas gruby zestaw i już każda kupa w pieluchy. Tak chciała moja Pani Martynna i tak jest. Plan posuwa się dalej, ale o tym jak będę go realizował. Pogodziłem się już z zapieluchowaniem, choć oczywiście obawy są i to niemałe. W końcu wiosna, potem lato a ja w pieluchach. Nie da się by nie były widoczne, a więc dekonspiracja się zbliża.
Żona akceptuje to że pieluchy mam na sobie, ale nie ma to opcji długookresowej, więc i tu jeszcze mogę się czegoś spodziewać. Póki co akceptuje i już nie wierci mi dziury w brzuchu, ale nie powiem, że jest "za". Już nie jeden raz jak to żona pacnęła mnie dłonią w tylną część ciała i natrafiła na pieluchy. Kiedyś byłaby rozmowa, urabianie, teraz nic. W każdym bądź razie nie afiszuję się pieluchami przed żoną, tym bardziej przed dzieckiem, są granice wszystkiego. Póki nie przesadzam to być może pozostawi mnie w spokoju. Życie pokaże.
Czy zdarzają się wpadki? Prawie i tego się trzymajmy. Czasem po zwiększonej ilości zlań, czy w przypadku kupy przewijam się w pracy. Choć mam swój pokój, czasem, nawet nie czasem, wpada ktoś do mnie ze sprawą. Ostatnim razem zdążyłem w ostatniej chwili, ale serducho już biegało wokół budynku i to sprintem. Musiałem po raz drugi rozstawiać zestaw na zmianę, kremy, maści. Coraz dłuższe zapieluchowanie wymaga szczególnej dbałości o higienę, by nie nabawić się odpieluszkowego zapalenia skóry, jak mnie się przydażyło. Leczenie trwa i postępuje w dobrym kierunku, ale cały czas noszę pieluchy. Coraz krósze przerwy mam między zsiusianiami. Organizm, pęcherz uczy się, że może kiedy chce pozbyć się zawartości. Teoretycznie, a doświadczenie pewnej osoby pokazuje, iż po roku mogę się nabawić braku kontroli nad siusianiem. Czy tak będzie, zobaczymy, a tak naprawdę zależy to od Pani Martynny, którą bardzo pozdrawiam.


  PRZEJDŹ NA FORUM