Pieluszki
Co czuję? Kiedy Pani pisze do mnie na GG czuję, że żyję, że jestem suką. Kiedy nie piszę to jako suka czekam bo to Pani decyduje co, kiedy, jak i Pani wie co jest dla suki dobre. Tak jest, nie inaczej. Czuję, że coraz bardziej jestem pogodzona z tym, że jestem suką i w pieluchach 24/7. Zdarzają się kryzysy zapieluchowania, ale nie mam wyboru, nie mogę już bez pieluch i Pani o to dba bym w nich była. Jako suka służę dla Pani przyjemności, a to że się jakoś tam realizuję to efekt uboczny, choć nie pomijany. Zastanawiałam się ostatnio jaka granica jest w moim przypadku. Subiektywnie bo żadnego obiektywizmu w tego typu rozważaniach o samej sobie przecież nie może być. Przyznam się, że nie wiem. Mam dwie granice absolutnie czyli konspiracja przed żoną i zdrowie. Mimo tego zapieluchowanie 24/7 już bez odwołania po roku najprawdopodobniej przyniesie objawy inkotencji, czyli braku kontroli nad siusianiem. Organizm się przyzwyczai do wprowadzonych uwarunkowań. Wówczas już naprawdę trudno będzie można mówić o życiu bez pieluch. Niewątpliwie jest to ingerencja w stan zdrowotny i jest podjęta absolutnie świadomie. Jednocześnie pragnę i panicznie się boję dominacji publicznej, szczególnie podczas imprezy klimatycznej. Tu jednak zapewne trzeba poświęcić nie mało czasu na tresurę suki. Od kiedy pamiętam chciałam być suką poniżaną, wykorzystywaną, we wszystkie swoje dostępne otworki, bez oglądania się na suczkę. Zatem kiedy Pani by zechciała bym dała tyłeczek to bym go dała. Pani wie co dobre dla suczki, jak ją wytresować i złamać całkowicie, a jednocześnie nie ryzykować zdrowiem. Zobaczymy jak będzie, w każdym bądź razie się staram by moja Pani, była ze mnie zadowolona.


  PRZEJDŹ NA FORUM