Jestem raczej nowicjuszka zarowno w temacie BDSM jak i na forum. Czytam sobie niektore wpisy i natrafilam na dosc stary na temat niedoswiadczonych pseudodomin nie posiadajacych predyspozycji i sprzetu. Otoz nasuwa mi sie pytanie gdyz od jakiegos czasu szukam Mastera- z krwi i kosci, ktory stanie sie moim mentorem i nauczycielem. Oczywiscie nie ograniczam sie do jednego forum/portalu i ciezko odroznic mi prawdziwego mastera od takiego ktoremu do tego miana wiele brakuje. Codziennie wymieniam wiele rozmaitych wiadomosci i na gg i na maila, czasem rowniez telefonow i jestem co raz bardziej zniesmaczona kompetencja niektorych Panow- pomijajac fakt ze wiele maili sobie zgooglowalam i domniemani Panowie jednoczesnie szukaja Pani i suki.... Coz troche odbieglam od tematu wiec moze zgrabnie powroce do niego 
Jakis czas temu poznalam kandydata na Pana, dzieli nas spora odleglosc ale postanowilam nie ograniczac sie tylko do obrebu swojego miejsca zamieszkania bo przeciez w dzisiejszych czasach to nie problem i mozna dojechac. Po kilku wstepnych rozmowach majacych na celu zapoznanie mnie z oczekiwaniami Pana ktory rzekomo ma 3letnie doswiadczenie w klimatach. Co mnie zdziwili i zaniepokoilo, po ustaleniach ze spotkamy (mam przyjechac na kilka dni na wstepne sesje pokazowe- tak zostalo to ujete) otrzymalam od Pana liste rzeczy w ktore mam sie zaopatrzyc- pomijajac rozmaite wzory ponczoch, zestawy fikusnej bielizny lista obejmuje rowniez kilka wibratorow, kajdanki, pasy, pejcze i witki bambusowe i rozmaite inne gadzety. Pan co prawda nie rzada daniny ale wyraznie do zrozumienia ze lubi prezenty i wyraznie powiedzial jaki prezent chcialby dostac. Nie ukrywam ze odrobine mnie to zniechecilo i tu moje pytanie do starszych i bardziej doswiadczonych forumowiczow- czy wlasnie tak to powinno wygladac? czy jednak moja intuicja dobrze mi podpowiada ze cos tu nie gra? |