Pierwsze spotkanie w realu (kawa, kolacja, spacer itp.)
Czy warto, nim dojdzie do tresury ?
W większości, a w zasadzie chyba wszystkie do tej pory kończyły się kolejnym spotkaniem już w nieco innych okolicznościach oczko Ale tak jak pierwotnie napisałem w poście, takie spotkanie jest jednak sporym stresem. Zarówno dla Dominującego, jak i dla uległej. Dla mnie przynajmniej jest. To jest zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. Poznajemy nową osobę tutaj, Kryśkę, Baśkę, Wiolettę, Anię, konkretną osobę z krwi i kości, mającą swoją pracę, swoje życie, swoje problemy, a jednocześnie przez cały czas z tyłu głowy jest myśl o tym, że to będzie osoba, której lada moment będziemy wymierzać chłostę, wymagać posłuszeństwa, krępować, zadawać ból i "okradać" z tego, co najbardziej intymne. A przecież jej nie znamy nawet, bo ile by się nie pisało, to poznać przez maile się nie da.
Może jestem starej daty Masterem, ale dla mnie takie spotkanie nigdy nie jest łatwe, choć w zasadzie nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów.


  PRZEJDŹ NA FORUM