| Przygarnę, nauczę, skarcę i w ogóle :) (WLKP.) Tu nie ma co opisywać, wszystko jest w poście :) |
| W sumie to na początku nie miałem zamiaru pisać, ale jakoś tak mnie naszło, dziś było mniej do roboty (plaja vacationis), więc sobie zacząłem pisać. Szukam uległej z Poznania lub okolic. Nic na siłę, mam swoje wymagania, Ty zapewne także, więc porozmawiajmy o tym chwilkę, a potem się zobaczy. Jednak od razu uprzedzę, jestem praktykiem i pisanie w nieskończoność mnie mierzi. No tracę zapał po prostu i basta. Chętnie podejmę się nauki jakiejś niedoświadczonej i początkującej su (mam w tym ok. 20 lat doświadczenia), albo po prostu przyjmę na służbę jakąś uległą z własnym bagażem doświadczeń. Wiem co mogę i chcę zaoferować, ale doskonale wiem również czego oczekuję. Oferuję odpowiedzialne, ociekające emocjami i klimatem BDSM. Po tamtej stronie jestem jednocześnie wymagający, stanowczy i nieznoszący sprzeciwu, a jednak w pewnym sensie wyrozumiały, a gdy trzeba czuły (broń Boże nie mylić z wanilią, która jest dla mnie wręcz odpychająca). Akceptuję nienaruszalne granice i nie zamierzam Cię namawiać do ich łamania, a jednocześnie obiecuję, że będę nastawał na przesuwanie granic "miękkich", bo czymże byłoby BDSM bez stałego rozwijania się, drogi naprzód i działania na zasadzie "więcej, lepiej, mocniej, intensywniej"? Zobowiązuję się zadbać o Twoje bezpieczeństwo i jego świadomość, dzięki czemu będziesz mogła po prostu odpłynąć i skoncentrować się nie tyle na mnie, co na Panu, jego potrzebach i zachciankach, a on odpowiednio Cię za to wynagrodzi. Oferuję również naukę savoir vivre'u, szacunek i moją fantazję, która jak się przekonałem jest prawie nieograniczona. A żeby nie było tak czysto emocjonalnie, oferuję Ci chłostę, bezpieczne krępowanie całego ciała, wosk, przyjemne tortury sutków i inne ciekawostki, np. męczenie imbirem i takie tam. Czego oczekuję w zamian? Chęci, przede wszystkim chęci służby, oddania i lojalności, czyli jednym słowem uległości i posłuszeństwa. Oczekuję, że będziesz pilnie zapamiętywać i uczyć się albo przynajmniej z pokorą i zrozumieniem akceptować surowe acz sprawiedliwe kary za brak staranności w zakresie swoich obowiązków. Oczekuję, że w ustalonych ramach będziesz dokładała wszelkich starań, aby Pan mógł być z Ciebie zadowolony i z dumą nazywać Cię swoją su. Oczekuję, że będziesz ozdobą i ukoronowaniem klimatu, który Pan stworzy dla Twojej i swojej satysfakcji. Oczekuję (i to jest dla mnie bardzo ważne) poszanowania dla symboliki, rytuałów i swoistych tradycji BDSM. Szczególnie, że tworzą one podwaliny mojego BDSM. Zakładanie obroży jest czymś uroczystym. Triskelion, który być może ode mnie dostaniesz, jest symbolem Twojej przynależności do Pana. Takich symboli i rytuałów jest więcej, żeby nie rzec masa... Czego nie oczekuję? Nie wymagam żadnych zmian w Twoim dotychczasowym życiu, no chyba że za wspólnym porozumieniem. Jeśli będziesz chciała mogę spowodować te pozytywne, np. rzucenia palenia dla Pana. Nie oczekuję rzeczy niemożliwych, nie będę od Ciebie wymagał niczego, na co się nie godzisz w realu. Nie będę Cię wplątywał w żadne szemrane układy emocjonalne, manipulacje i inne niegodne dżentelmena praktyki psychologiczne. Ogólnie jestem mówiąc w dużym skrócie miłośnikiem prostych zasad. Już gdzieś tu o tym pisałem. Np. znana z fizyki (poziom podstawówki) zasada zachowania energii. Im bardziej emocjonalnie się zaangażujesz, tym większego zaangażowania możesz oczekiwać z mojej strony. Zasada szczerości. Nie ma sensu wciskanie żadnych kitów, bo prędzej czy później każdy fałsz i tak wychodzi na jaw. Jeśli powiem, że jestem przystojnym brunetem w stylu Johnny'ego Deepa, to po spotkaniu na kawę i tak nie zechcesz się zanurzyć w klimacie. Dlatego właśnie preferuję czystą grę i czyste zasady od początku do końca. To jak, wskakujesz do mojej łódki? |