Przygarnę, nauczę, skarcę i w ogóle :) (WLKP.)
Tu nie ma co opisywać, wszystko jest w poście :)
I jeszcze mały przed-smaczek wesoły, który sobie kiedyś byłem spisałem...

Siedzę w półmroku, pokój jest ładny przestronny, utrzymany w kolorystyce bordowej. Fotel niewielki, obity czarną skórą. Po mojej prawej stronie stoi mały stolik, a na nim wszystko, co może się przydać Masterowi. Pukanie do drzwi i wchodzisz Ty, wiesz gdzie jest Twoje miejsce. Dygasz i mówisz: "Przyszłam tu po to, by Ci służyć Panie". Klękasz koło fotela z ufnością i pełnym oddaniem, całujesz moją dłoń i spuszczasz głowę. Czuję jak drżysz, gdy zakładam Ci Twoją obrożę. To niezwykły moment, dla każdej uległej chyba, to chwila "przejścia", kiedy zostawiasz za sobą wszystko, zostawiasz problemy, zmartwienia i całą siebie, by być tylko dla Pana, by w całości mu się oddać i zawierzyć.

Głaszczę Cię po głowie popijając wino z eleganckiego kieliszka. Po chwili biorę ze stolika szpicrutę i wkładam między Twoje zęby, masz ją trzymać, aż będzie mi potrzebna. Wstaję i zamykam drzwi od środka na klucz. Wracam na fotel i każę wstać. Masz ściągnąć sukienkę. Ja wiem, że to nie jest łatwe, wiem, że trzeba się przemóc, ale skoro jesteś już po drugiej stronie i odpowiednio "weszłaś w rolę", to wszystkie te obiekcje pryskają. Po prostu to robisz. Czekasz na moją reakcję. Wstaję i powoli obchodzę Cię dookoła oglądając uważnie. Klepię i ściskam pośladki i piersi, odgarniam włosy z karku i sięgam dłonią między uda, żeby sprawdzić, jak bardzo brakuje Ci Pana. Czuję Twoje podniecenie i radość, że tu jesteś. Rozpinam Twój stanik i odrzucam go na bok. Brodawki Twoich piersi są sztywne i zdradzają Twoje podniecenie, podobnie zresztą, jak gorąca wilgoć między udami.
Wracam na fotel, pora założyć kajdanki. Nie żeby były już potrzebne, ale gruba skóra opasująca nadgarstki i kostki jest bardzo klimatyczna, oczywiście nie tak bardzo, jak obroża, ale jednak. Wyciągasz przed siebie ręce i po chwili jesteś skuta. Teraz każę Ci się położyć na plecach na podłodze przed fotelem. Podnosisz jedną nogę, abym mógł nałożyć kajdanki. Zgięcie i oparcie drugiej wymagam na Tobie odpowiednio szpicrutą, masz się układać i formować w moich rękach dokładnie tak, jak mam na to ochotę. Widzę jak Twoje majteczki opinają się na wilgotnej już cipce. Stawiam na niej stopę i poruszam nią tak, żeby spotęgować Twoje podniecenie. Teraz zmiana nóg. Po założeniu obu kajdanków podkurczasz nogi, abym mógł wszystko widzieć. Teraz bawię się szpicrutą. Wodzę jej końcówką po skórze ud, materiale majteczek i naciskam miejsce, gdzie jest łechtaczka i cipka. Twój oddech mówi mi, że podnieca Cię taka zabawa. Spotęgujmy więc wrażenia. Gdy zaczynam smagać uda szpicrutą z Twoich ust wydobywają się ciche jęki bólu zmieszanego z rozkoszą. Chwilę trwa zanim skóra staje się lekko czerwona, a na majteczkach pojawia się jednoznaczny ślad jeszcze większego podniecenia. Pociągam za metalową lśniącą smycz, którą przymocowałem do obroży i stawiam Cię do pionu. Każę zdjąć majtki i mi je podać. Odkładam je tuż koło mojego kieliszka z winem. Teraz spinam Ci ręce i kostki razem i przekładam przez kolano. Jest wiele metod chłosty, przerobimy je wszystkie, ale ta jedna daje mi bodaj najwięcej satysfakcji. Klapsy zadawane dłonią pozwalają poczuć drugą osobę, pozwalają kontrolować ból i intensyfikować go, by stał się prawdziwą rozkoszą. Po paru uderzeniach moje palce zmierzają tam, wchodzą do środka między rozpalonymi bólem pośladkami i zaczynają masować jednocześnie "tę ścianę", to miejsce gdzie rodzi się cała rozkosz i łechtaczkę. Ale tak dobrze nie ma, nim zdążysz się zagotować palce znikają, a na pośladki spadają kolejne razy. A to dopiero początek bólu, radości, cierpienia i rozkoszy.

Chcesz wiedzieć, co jest dalej, chcesz poznać zabawy sekrety uległości, krępowanie za pomocą prawdziwej liny, a nie jakiegoś sztucznego badziewia z Castormamy? Chcesz się całkowicie zatopić i zapomnieć?


  PRZEJDŹ NA FORUM