Łaskotki
"U stóp bogini"


Było to jakiś czas temu, gdy uczęszczałam jeszcze do liceum. Miałam w szkole fajnego kolegę, któremu niezbyt szło w nauce. Poza tym chyba wpadłam mu w oko, bo usilnie się starał wprosić do mnie na korepetycje. Prawdę mówiąc też mi się podobał, więc po krótkich namowach zaprosiłam go do siebie. Nawet nie myślałam, że to pierwsze spotkanie na gruncie prywatnym tak się skończy i generalnie wpłynie na moje dalsze życie.

Zanim jednak doszło do naszego pierwszego spotkania zauważyłam dość ciekawą reakcję owego kolegi. O ile dobrze pamiętam siedział na lekcjach w ławce za mną. Niejednokrotnie przyłapałam go na tym, jak gapił się na moje nogi. Jak się później okazało nie same nogi go tak interesowały ile moje stópki. Do szkoły na ogół chodziłam w dżinsach, białych skarpetkach i czarnych trampkach. Ponieważ na lekcjach było ciepło często rozwiązywałam sznurowadła w trampkach i zsuwałam je trzymając buty czubkami palców zagłębionymi w ich wnętrzu. Szurałam nimi po podłodze, zakładałam je, po chwili znowu zdejmowałam aby całkiem oprzeć stopy na butach zgniatając ich materiał.
Przy takich zabawach w moim koledze aż krew się burzyła i narastało podniecenie. Jak sam później przyznał najbardziej ekscytował go moment, gdy miałam ukryte paluszki wewnątrz butów, a widoczne podeszwy wyginałam w przód i w tył naprężając i marszcząc materiał skarpetek.

Tego dnia, co mój kolega miał przyjść na korepetycje, ubrałam się bardziej elegancko. Miałam na sobie czarną minisukienkę, cieliste rajstopy i czerwone zamszowe czółenka na koturnie. Swoje długie, rude włosy, rozpuściłam tworząc z nich istną burzę wokół głowy.

Kolega przyszedł punktualnie, w ręku trzymał zeszyt i książkę do nauki, w drugiej butelkę wina. Zapowiadało się interesujące spotkanie.

- Wejdź do mojego pokoju. - pokazałam mu drzwi. - Ja w tym czasie pójdę do kuchni po kieliszki i po coś do picia.

- O'kej. - uśmiechnął się i pokiwał głową.

Gdy wyszłam z kuchni do przedpokoju niosąc kieliszki i napój prawie oniemiałam z wrażenia. Można wręcz rzec, że mnie zamurowało.
Kolega trzymał w rękach moją czarną balerinkę, stojącą wcześniej na półce z butami, i wąchał ją zagłębiając nos do wnętrza buta. Na mój widok spłoszył się i żeby zatrzeć poprzednie wrażenie obejrzał buta i się uśmiechnął.

- Ładne masz balerinki. - bąknął pod nosem. - Świetnie muszą wyglądać w nich twoje stopy.

- Nie ściemniaj. - uśmiechnęłam się życzliwie. - Widziałam jak wąchałeś mojego buta i przyznam, że chyba nawet ci się to podobało. Chodźmy do pokoju.

Wszedł za mną bez słowa i usiadł na fotelu obrotowym, stojącym obok biurka. Usiadłam na łóżku, stawiając wcześniej kieliszki i napój na biurku.

- Myślę, że korepetycje z matematyki poczekają. - stwierdziłam po chwili. - Wydaje mi się, że bardziej podejdą ci korepetycje z adorowania moich stóp. Nie raz w szkole przyłapałam cię, jak gapiłeś się na moje stópki. Teraz będziesz miał okazję osobiście się nimi zająć. Jednak zanim dostąpisz tego zaszczytu najpierw moje buty wymagają odpowiedniej opieki.

Spojrzał się na mnie takim wzrokiem, jakby nie wiedział o czym mówię. Kiwnęłam na niego palcem pokazując mu, aby położył się na podłodze obok łóżka.

- Kładź się psie! - warknęłam na niego ostro. - Czy mam jutro w szkole powiedzieć, że lubisz zabawiać się kobiecymi stopami?

Chcąc nie chcąc położył się na podłodze, kładąc głowę na wprost moich stóp.

- Grzeczny chłopiec. - powiedziałam zakładając nogę na nogę.

Nad swoją twarzą miał teraz podeszwę mojego prawego pantofelka. Oparłam go na jego nosie.

- Liż! - padł rozkaz.

Nie wiele się namyślając wystawił język i powoli zaczął lizać podeszwę buta. Wodził językiem po koturnie i bokach buta. Całował i ssał czubek pantofelka. Widać było, że sprawia mu to przyjemność. Po paru minutach, gdy dokładnie wylizał drugiego buta zabrałam mu swoje stopy.

- Zdejmij mi buty, tylko delikatnie! - rozkazałam swojemu niewolnikowi. - Napawaj się ich zapachem!

Chłopak zdjął z moich stóp oba pantofelki i po kolei zaczął wdychać zapach moich stópek z wnętrza butów. Ta czynność również trwała kilka minut. W końcu stwierdziłam, że za oddaną postawę należy mu się nagroda.

- Chcę mieć podnóżek, który odpowiednio zajmie się moimi stópkami. - zadecydowałam.

Niewolnik szybko położył się ponownie na podłodze i z wielkim oddaniem zaczął całować, wąchać i lizać moje stópki w rajstopach. Ssał paluszki, wodził językiem po śródstopiu i przygryzał delikatnie pięty. Nawet nie wiem czy te pieszczoty nie bardziej jemu się podobały niż mnie. Starannie z wielką dokładnością wylizał moje stópki, aż rajstopy lśniły od jego śliny.

- Starczy! - odepchnęłam go prawą stopą. - Pół godziny przyjemności to i tak za dużo jak na pierwszy raz mój niewolniku. Napijmy się wina.

Chłopak podał mi kieliszek napełniony ciemnym rubinowym płynem. Sam chwycił drugi kieliszek i przytknął go do ust.

- Za udane korepetycje. - wzniosłam toast.

- Za bardzo udane. - dodał chłopak i wypił wino.

Odstawił kieliszek na biurko i usiadł obok mnie na łóżku. Położył sobie na kolanach moje nogi i zaczął muskać je czubkami palców, rysując nimi linie od krawędzi sukienki do wierzchniej części stóp. Czasami zapędzał się na wrażliwe podeszwy, czym powodował na mojej twarzy szerszy uśmiech.

- Masz piękne i zgrabne nogi. - stwierdził w końcu. - I stópki jakie wrażliwe.

- Cieszę się, że ci się podobają. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji na dzisiaj. - dodałam.

Wstałam z łóżka i wyszłam do drugiego pokoju aby się przebrać. Zdjęłam wszystko z siebie z wyjątkiem bielizny, postanowiłam ubrać się bardziej wygodnie. Założyłam luźny t-shirt, niebieskie dżinsowe rurki, białe skarpetki w czarne paski i szkolne czarne trampki. Wracając do pokoju chwyciłam z szafki w przedpokoju szczotkę do włosów, leżącą pod lustrem.

Gdy weszłam do siebie, chłopak leżał na łóżku na plecach i chrapał. Środek usypiający, dodany do wina, zaczął działać.
Mój niewolnik był niezwykle umięśniony i ciężki. Zajęło mi trochę czasu zanim rozciągnęłam go na łóżku na kształt litery "Y". Zdjęłam z niego koszulkę i przywiązałam mu ręce do nóg łóżka za pomocą pasków do spodni. Nogi związałam razem w kostkach grubym sznurem, którego drugi koniec przytwierdziłam do ramy od materaca. Leżał naprężony jak struna w niebieskich dżinsach i białych skarpetkach.
Miałam chwilkę czasu, aby posprzątać kieliszki i wino. Mój niewolnik ocknął się dopiero po godzinie. Gdy otworzył oczy i zorientował się, że jest przywiązany do łóżka, szarpnął się nerwowo i rozejrzał po pokoju. Dostrzegł mnie, stojącą w drzwiach ze szczotką w ręku. Obracałam nią i spoglądałam na niego. Jaki był teraz bezbronny i zdany na moją łaskę. Wysoki i umięśniony mężczyzna leżał u stóp kruchej dziewczyny i wkrótce miał błagać o litość.

- Co się dzieje? - spytał przestraszony. - Dlaczego jestem przywiązany do łóżka? Korepetycje ci się nie spodobały?

- Przyznam, że bardzo dobrze zająłeś się moimi bucikami, a i pieszczoty stóp były bardzo przyjemne. - powiedziałam podchodząc do łóżka. - Ale jak wcześniej mówiłam pora na drugą część korepetycji.

Odłożyłam szczotkę do włosów na biurko i usiadłam obok niego na łóżku. Pogłaskałam go po policzku i przejechałam palcami po nagim torsie. Poczułam lekkie drgania, co uświadomiło mi, że mój więzień jest bardzo wrażliwy.
Chwyciłam za sznurówki trampek i powoli zaczęłam je rozwiązywać obserwując zachowanie chłopaka. Patrzył na tę czynność łapczywie, słychać było, jak przełyka z trudem ślinę. Rozchyliłam materiał butów i zdjęłam trampki odsłaniając cienkie czarno-białe skarpetki.

- Sprawdź czy moje trampki lepsze są od koturnów. - powiedziałam, kładąc mu oba buty na twarzy, wnętrzem do dołu.

Usłyszałam charakterystyczne posapywanie, chłopak delektował się zapachem moich butów. Przyciskałam co jakiś czas buty do jego twarzy, aby więcej aromatu dostało się do jego nosa. Po pięciu minutach rzuciłam buty na podłogę i oparłam mu na twarzy swoje stópki w skarpetkach. Muskałam nimi nos i uszy.

- Wystaw język psie! Chcę poczuć twój jęzor na swoich skarpetkach! - rozkazałam. - Co prawda wolałbyś pewnie jakbym miała na sobie skarpetki po całym dniu chodzenia w nich, ale niestety musisz zadowolić się świeżutkimi wyjętymi dopiero co z szafy.

Chłopak wystawił język, a ja jeździłam po nim swoimi stopami. Od paluszków, przez śródstopie, do pięt.

- Wąchaj i całuj, bo większej nagrody już dzisiaj nie dostaniesz! - dodałam po chwili. - Mogę tylko napomknąć, że czeka cię kilka godzin prawdziwych tortur.

- Jak to? - spytał mój niewolnik, gdy akurat nie miał zatkanych ust moimi skarpetkami.

- Nie zadawaj niepotrzebnych pytań! - kopnęłam go w czubek nosa, aż stęknął z bólu. - Podjęłam decyzję, że niezbyt starałeś się aby zadowolić mnie swoimi pieszczotami i należy ci się kara. I starczy już tego lizania! - zabrałam mu stopy z twarzy.

Zdjęłam skarpetki i pomimo protestu chłopaka obwiązałam nimi jego głowę i usta, szczelnie kneblując swojego niewolnika. Usiadłam okrakiem na jego brzuchu, przodem do głowy.

- Teraz sprawdzimy, gdzie nasz młody fetyszysta ma największe łaskotki. A może nie masz łaskotek? - spytałam, zaglądając mu prosto w oczy.

Szarpnął się nerwowo, przez knebel wydobyły się jakieś błagalne protesty. Bacznie mnie obserwował, chcąc wyczytać w moich myślach, czy żartuję. Ale poruszające się palce, zbliżające się do jego napiętych pach, dały mu do zrozumienia, że to nie żarty i że zaraz czekają go straszne męczarnie. Pomyślał zapewne o swojej ogromnej wrażliwości i strach nim zawładnął. Był wstanie znieść niejeden ból, ale łaskotanie było gorsze od innych bardziej doraźnych bodźców. Nie potrafił go opanować, przy każdej próbie łaskotania wył ze śmiechu i rzucał się na wszystkie strony. A teraz jego koleżanka z klasy, drobna i szczupła ruda kobietka, miała pastwić się nad nim kilka godzin, łaskocząc go do granic wytrzymałości.

Błagalnym wzrokiem obserwował moje dłonie, które powoli zbliżały się do jednego z bardziej wrażliwych miejsc na jego ciele. Gdy moje paznokcie zetknęły się z naprężoną skórą i krótkimi włoskami tak się rzucił, że mało mnie z siebie nie zwalił. Rozstawiłam szerzej swoje nogi, aby mieć lepszą równowagę i bez skrupułów zaczęłam muskać jego wyciągnięte ramiona i dołeczki w pachach. Szarpał i rzucał się na ile tylko pozwalały mu więzy. Przez knebel było słychać stłumiony śmiech i krzyk. Po paru minutach zrobił się czerwony na twarzy i z trudem oddychał. Oderwałam palce od jego pach i dałam mu chwilę przerwy na złapanie tchu.

- O jaki wrażliwy jest mój niewolnik. - zauważyłam po pierwszej dawce tortur. - A to dopiero początek. Myślę, że pachy nie są twoim najczulszym punktem. Dlatego teraz zajmiemy się boczkami i żeberkami. Co ty na to? - spytałam złośliwie.

Spod knebla wydobył się niezrozumiały bełkot, na znak stanowczego protestu przeciwko dalszym torturom. Zignorowałam te jęki i zsunęłam się niżej, siadając na biodrach chłopaka. Moje opuszki palców zaczęły powolny taniec na brzuchu niewolnika, zataczając kółka wokół pępka i drapiąc paznokciami okolice żeber. Co jakiś czas zapędzały się na naciągnięte i wrażliwe boki. Chłopakowi po jakimś czasie popłynęły z oczu łzy, było widać, że łaskotki są trudne dla niego do zniesienia. Męczyłam go jeszcze z parę minut, łaskocząc jego żebra i boki, aż w końcu zrobiłam mu kolejną przerwę.
Zeszłam z niego, chwyciłam z biurka szczotkę do włosów i usiadłam na podłodze na wprost jego stóp. Przesunęłam dłońmi parę razy po jego podeszwach, aby wygładzić materiał skarpetek. Odłożyłam szczotkę i zaczęłam powoli drapać jego pięty. Przesuwałam się ku górze, łaskocząc śródstopie i poduszki pod palcami. Gdy tam dotarłam chłopak tak zaczął wymachiwać stopami, że mało mnie nie kopnął. Trafiłam chyba na najczulszy punkt.

- "Bingo" - pomyślałam z satysfakcją. A głośno dodałam: - O widzę, że znalazłam bardzo wrażliwy punkt. Co ty na to, abym poświęciła mu więcej uwagi?

Znowu zagłuszone błagalne jęki. Ściągnęłam chłopakowi skarpetki, wstałam i położyłam mu je na nosie.

- Delektowałeś się moimi skarpetkami, czystymi z szafy. Teraz powąchaj sobie takie, po całym dniu noszenia. - zaśmiałam się i wróciłam do jego stóp.

Związałam mu cienkim sznurkiem duże palce u stóp, aby nimi nie machał na boki. Odgięłam palce do tyłu i drugi koniec sznurka obwiązałam wokół sznura, oplatającego jego kostki.

- No, teraz miejsce pracy mamy odpowiednio przyszykowane. - stwierdziłam z zadowoleniem. - Możemy kontynuować!

Wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam szorować nią napiętą skórę pod palcami i śródstopie. Reakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania...


Chłopak zaczął rzucać się na łóżku jak opętany. Bałam się, że zerwie więzy, ale na szczęście były dobrze zrobione i skutecznie trzymały torturowanego na swoim miejscu. Szczotka zwinnie jeździła raz po jednej raz po drugiej stopie nie zatrzymując się nawet na moment. Podeszwy chłopaka zrobiły się czerwone od szorowania. Spod knebla coraz słabiej było słychać śmiech i krzyki, moja ofiara była już bardzo zmęczona. Jeszcze kilka ruchów szczotką, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.

- "Kto to może być?" - pomyślałam ze zdziwieniem. - "Przecież rodzice mają wrócić dopiero jutro."

Chcąc nie chcąc odłożyłam szczotkę i wyszłam na przedpokój. Zamknęłam drzwi do pokoju i zajrzałam przez wizjer. Na korytarzu stała moja najlepsza przyjaciółka Sandra. Chwilę się zastanawiałam czy ją wpuścić, jak zareaguje na widok związanego chłopaka. W końcu otworzyłam drzwi i dziewczyna weszła do środka.

- Hej! - uśmiechnęła się na powitanie. - Co słychać? Tak wpadłam, bo mi się nudziło w domu.

- Rozbieraj się. - zaproponowałam. - Mam dla ciebie propozycję na wspólną rozrywkę.

- A jaką? - spytała zaciekawiona Sandra zdejmując swoje beżowe baleriny.

Instynktownie spojrzałam w dół i ujrzałam zgrabne stópki w cielistych rajstopach. Od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieniłam postanowienie co do rodzaju niespodzianki. Doszłam do wniosku, że chłopakowi już starczy na dzisiaj tych tortur, a moja przyjaciółka swoim ubiorem aż prowokuje, żeby się nią zająć. Skąpy różowy top na ramiączkach i niebieska dżinsowa mini robiły swoje. Do tego jeszcze te długie rozpuszczone blond włosy.

- Niespodzianka. - uśmiechnęłam się promiennie. - Ale najpierw wejdźmy do kuchni. Ciepło jest, to się czegoś zimnego napijemy.

- Dobra, tylko najpierw skorzystam z toalety.

Sandra zniknęła za drzwiami łazienki, ja w tym czasie błyskawicznie napełniłam dwie szklanki cytrynowym napojem i do jednej z nich wsypałam środek nasenny. Podobnego użyłam usypiając chłopaka. O dziwo mój kolega grzecznie leżał w pokoju, nawet nie dochodził stamtąd choćby najmniejszy odgłos.

- "Bardzo dobrze. Nie zdradzi swojej obecności i nie zepsuje niespodzianki." - pomyślałam z zadowoleniem, że moja intryga pomyślnie się rozwija.

Sandra wyszła z łazienki i weszła do kuchni. Usiadła przy stoliku.

- I co słychać? - zagaiła rozmowę, biorąc do ręki szklankę z napojem.

Przezornie szklankę bez środka nasennego trzymałam już w ręku. Wypiłam nieduży łyk, to samo zrobiła moja przyjaciółka.

- A nic ciekawego. - bąknęłam od niechcenia. - Jak zaznaczyłam mam dla ciebie niespodziankę, ale zanim ci ją pokażę może przejdziemy do większego pokoju i włączymy sobie jakiś film?

- A nie może film poczekać? - spytała Sandra. - Ciekawość mnie zżera.

- Dlatego im dłużej poczekasz tym niespodzianka będzie bardziej zaskakująca.

Weszłyśmy do większego pokoju i usiadłyśmy na kanapie. Włączyłam jakąś komedię na DVD, nawet nie pamiętam już jaką. Ważne, że Sandra zajęta filmem przestała wypytywać o niespodziankę.
Minęło może z dziesięć minut, jak moja przyjaciółka osunęła się na kanapie i zasnęła. Środek nasenny zaczął działać.
Zerwałam się z kanapy i szybko wpadłam do swojego pokoju. Mieliśmy niewiele czasu aby zamienić chłopaka z Sandrą miejscami. Podeszłam do związanego kolegi i zdjęłam mu knebel. Oblizał wyschnięte usta i popatrzył na mnie wrogim wzrokiem.

- Nic nie mów. - zastrzegłam od razu. - Jak nie chcesz być dłużej łaskotany musisz mi pomóc.

- Wszystko co chcesz. - wysapał. - Tylko już mnie nie łaskocz.

- W sąsiednim pokoju leży na kanapie moja przyjaciółka. Uwolnię cię, a ty przyniesiesz ją tutaj i rozciągniemy ją na łóżku. Przywiążemy w ten sam sposób co ciebie i się nią zajmiemy jak się ocknie.

Chłopak na znak aprobaty kiwnął głową. Rozwiązałam go a on poszedł do drugiego pokoju. Po chwili niósł dziewczynę na rękach i położył ją na łóżku.

- Daj ją na brzuch, tylko połóż jej głowę na boku, żeby się nie udusiła. - wydałam polecenie. - Ona ma bardzo wrażliwe stopy w przeciwieństwie do reszty ciała, więc tym miejscem się zajmiemy.

Po kilku minutach Sandra leżała rozciągnięta na brzuchu na kształt litery Y. Dodatkowo poluzowałam trochę rajstopy na jej stopach i obwiązałam duże palce czarnym cienkim sznurkiem, związałam obie stopy razem i koniec sznurka obwiązałam wokół stelaża od materaca. Stopy dziewczyny wystawały poza krawędź łóżka, więc po naciągnięciu sznurka jej palce odchyliły się do tyłu naprężając materiał rajstop i skórę na podeszwach. Idealnie przygotowane miejsce tortur. Dodatkowo zakleiliśmy Sandrze usta, aby nie robiła hałasu.

Po pewnym czasie dziewczyna się ocknęła i nerwowo poruszyła na łóżku. Widząc swoją sytuację obróciła głowę i spojrzała na nas, siedzących przy biurku. Jej zdziwienie w oczach, rzecz bezcenna.

- O, już się obudziłaś. - zauważyłam. - To dobrze, bo mój kolega dostał ostatnio niezły wycisk ode mnie i obiecałam mu, że będzie mógł się odegrać. Oczywiście niekoniecznie na mnie. Akurat tak się złożyło, że ty się nawinęłaś więc skorzystamy z tej okazji. Mogę tylko dodać, że mój kolega jest bardzo wrażliwy i jego wrażliwość została wystawiona na ciężką próbę. Zatem przypuszczam, że on będzie chciał sprawdzić twoją wrażliwość. Dlatego twoje stopy zostały idealnie unieruchomione i wyeksponowane. Chyba już domyślasz się o co chodzi? - spytałam na koniec.

Sandra ze złością spojrzała na mnie, nie wiedząc dlaczego ja to robię. Chłopak w tym czasie położył szczotkę do włosów na łóżku obok stóp dziewczyny.

- Poczekaj! - wstrzymałam jego zapędy. - Skoro już jest taka sytuacja, to przy okazji chcę się dowiedzieć czegoś od Sandry, a na to pytanie nigdy nie chciała odpowiedzieć, pomimo, że jest moją przyjaciółką. Czy spotyka się z moim byłym chłopakiem?

- A po co ci to wiedzieć? - spytał chłopak. - Bierzmy się za nią. Muszę odreagować te długie tortury.

- Cicho! - warknęłam groźnie. - Jesteśmy u mnie i to ja będę decydować co tu się będzie działo! Mam do Sandry sprawę i się nie wtrącaj! Co najwyżej będziesz używał tortur jak nie będzie chciała odpowiedzieć. I tylko wtedy jak ci każę!

Zdjęłam knebel z ust dziewczyny i rzuciłam go na biurko.Chłopak w tym czasie usiadł na nogach Sandry, tyłem do jej głowy, mając między kolanami stopy dziewczyny.

- No więc jak? Dowiem się wszystkiego czy ma zacząć tortury? - spytałam tonem, który wymagał natychmiastowej odpowiedzi.

- Co cię obchodzi, kto jest moim chłopakiem? - Sandra była zdenerwowana. - I dlaczego mnie związaliście? Jakim prawem?

- To nie jest odpowiedź na moje pytanie. - zauważyłam. - I od kiedy pytaniem odpowiada się na pytanie? No gadaj! - ponagliłam ją.

- Nic ci nie powiem! - uparła się dziewczyna.

- Jak chcesz. Zaczynaj! - kiwnęłam głową na chłopaka.

Ten bez namysłu zaczął wszystkimi palcami muskać podeszwy dziewczyny. Najpierw pięty i wycięcia po bokach. Po chwili środek śródstopia i tuż pod palcami. Łaskotał z coraz większą intensywnością, zmieniając miejsce ataku swoich palców. Sandra wybuchnęła głośnym śmiechem i zaczęła rzucać się na łóżku. Próbowała poruszyć stopami, ale więzy były idealne i nie mogła nimi drgnąć nawet na milimetr. Chłopak kontynuował łaskotanie drażniąc głównie śródstopie i paluszki. Jednostajne ruchy z góry na dół i odwrotnie. Dziewczyna piszczała i śmiała się ile sił w płucach.

- Przestańcie! Ja już nie mogę! - krzyczała przez śmiech. - Błagam!

- Przerwij na chwilę! - rozkazałam chłopakowi, który jak na komendę zaprzestał łaskotania.

Sandra opadła na łózko i ciężko oddychała. Podeszłam do niej i odgarnęłam jej włosy z twarzy. Pogłaskałam po policzku i otarłam łzy.

- No powiedz, co ci zależy? Ja muszę to wiedzieć! - uparłam się. - Wiem, że i tak długo nie wytrzymasz łaskotania, zwłaszcza po stopach, gdzie masz największe łaskotki. Poza tym widzę, że mój kolega niezbyt się przykłada, a nie chcesz chyba abym ja się tobą zajęła? Moje długie paznokcie lepiej wybadają skórę na twoich stópkach.

- Nie muszę się tobie spowiadać. - Sandra nie dawała za wygraną. - Nawet jakbym chodziła z twoim byłym chłopakiem to co z tego?

- To to, że okazał się jeszcze większym bydlakiem niż za jakiego go uważałam. A teraz gadaj wszystko, albo wracamy do łaskotek.

- Pieprz się! - wyrwało się dziewczynie.

- Chyba się przesłyszałam! - warknęłam gniewnie.

- Zjeżdżaj stąd! - krzyknęłam do chłopaka i zrzuciłam go z łóżka.

Sama zajęłam jego miejsce i bez żadnych skrupułów zaatakowałam stopy Sandry wszystkimi dziesięcioma palcami. Łaskotałam bardzo intensywnie i bez przerwy na złapanie oddechu. Byłam tak wściekła, że nie miałam zahamowań aby porządnie wymęczyć dziewczynę. Ostre paznokcie znaczyły ślady na materiale rajstop i skórze stóp. Sandra wiła się pode mną jak wąż i krzyczała z całych sił. Nawet nie zwracałam uwagi na to czy nie usłyszą jej sąsiedzi. Moja furia trwała od kilku minut, miałam ochotę wyłaskotać Sandrę za wszystkie czasy.

- Przeeeestaaaań! Błaaaagaaaam! - krzyczała dziewczyna pomiędzy kolejnymi wybuchami śmiechu.

- Przeproś! - rozkazałam. - Albo będę cię tak łaskotać jeszcze kilka godzin!

- Przeeeepraaaaaszaaaam! - Sandra wydusiła ostatkiem sił.

Dziesięć minut intensywnego łaskotania złamało dziewczynę. Oderwałam palce od jej stóp. Zeszłam z łóżka i poszłam się napić. Za mną do kuchni przyszedł chłopak.

- Niezły wycisk jej dałaś. - zauważył. - Chyba nawet większy niż mnie.

- Wkurzyła mnie! - trochę emocje ze mnie opadły. - A poza tym już od jakiegoś czasu chciałam ją porządnie wyłaskotać, tylko nie było okazji. A my widzimy się jutro w szkole.

- A co z nią? - spytał ciekawy.

- Jeszcze mi nie odpowiedziała na pytanie. Myślę, że to nie koniec przesłuchania.


  PRZEJDŹ NA FORUM