| Uległa: potulna czy przekorna? |
| Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że dla niektórych moje bdsm to amatorszczyzna, bo nie żyję nim 24/h 7 dni w tygodniu 365 dni w roku. Jest to raczej mocno rozbudowana pikanteria sexualna. Nie wyobrażam sobie dnia bez bdsm, ale w tych momentach w których akurat nie ma erotyki to traktuję partnerkę równorzędnie, rozmawiamy sobie, oglądamy filmy, pracujemy itd. A potem następuje inicjacja TEGO i zaczynamy naszą grę. Właściwie gra to złe słowo, bo wciąż jesteśmy sobą, zwyczajnie przechodzimy z obowiązków dnia codziennego do przyjemności dnia codziennego. Dodam też, że uwielbiam bondage. Kobieta, o której pisałem pozwalała na to, kiedy wyraźnie powiedziałem, że powalczymy później, teraz chcę zrobić coś pięknego z liną. Ona zresztą też lubi bondage, więc nie stanowiło to problemu. Były też między nami "wanilliowe" chwile, kwiaty, świece, wino, dobra kolacja, przytulanie itd. Ale naprawdę lubiłem jej zadziorność. Moja obecna partnerka też jest zadziorna, ale znacznie chętniej ulega i czeka na tortury, które uwielbia. Troszkę szkoda, bo nic nie sprawia mi takiej radości jak zginanie twardych karków |