Masz rację. W pierwszej kolejności pomyślałam sobie, że odzywa się moja jakaś taka zaborczość. Potem stwierdziłam jednak, że nie mogę tak bardzo skupiać się tylko na swoich podejrzeniach a bardziej otworzyć się i zaufać swojemu Panu. Skoro wyczuwam Jego pełną akceptację mojej osoby i zadowolenie ze mnie i mojej służby Jemu, to nie powinnam w ogóle nawet doszukiwać się spisków i jakichkolwiek Jego działań poza moimi plecami. Teraz mogę już powiedzieć z przekonaniem, że ufam mu bezgranicznie. A reszta... niech się dzieje wola nieba czy piekła... Nic nie rozwiewa tak dokładnie wątpliwości jak najzwyklejsza rozmowa. |