| Mam problem. W sumie to nie wiem czy jestem dominujący czy uległy. |
| Ale miła kicia...Witam. ...filmów w sensie? Pięćdziesiąt twarzy Greya, Sekretarka? To drugie oglądałem...może być. Pierwszego nie mam zamiaru...Jeżeli już to kilka pornosów z ostrych sesji. Kiedyś widziałem jak jedna panienka wybatożyła gościa który wisiał za ręce skuty...ale konkretnie wybatożyła, a nie posmyrała. Całe plecy krwawiły, kilkadziesiąt pręg na plecach,pośladkach, krew się lała, ogólnie nieźle poorany gostek. Ona sadystka, on masochista. Podnieciło mnie to i wraca cały czas. Chętnie spróbowałbym takiego bólu, ale połączonego później z seksem. Ale i gdy oglądam filmy z sesji jak masochistka dostaje porządne wciry na gołą dupę, tak że fioletowo sina pupka, to sam chętnie tak bym zlał gdybym czuł,że kobietę to podnieca. Można powiedzieć, że lubię ból fizyczny w swoją stronę, ale gdybym miał sprawiać to samo kobiecie, to musiałbym czuć, że ją to podnieca i znosi z przyjemnością, a nie zmusza się. No i musiałaby lubić przekraczać dalekie granice. A sadysta przecież nie zwraca uwagi czy ktoś lubi ból czy nie. Po prostu zadaje. Z własnego doświadczenia wiem, że sporo kobiet chce poczuć ból, ale gdy już mocniej klapsa dostanie to płacze, że boli... to jest wkurzające i wtedy to rzeczywiście mam ochotę jeszcze mocniej uderzyć, ale to tylko w myślach, bo w rzeczywistości nie uderzyłbym. Samemu nie lubię zadawać sobie bólu...kiedyś tylko żołądź przekłułem. Było przyjemne jak krew pod ciśnieniem tryskała, ale już nie wracałem do tego. W sumie to krew mi bardziej smakowała niż ból po wkłuciu igły...chociaż też nawet przyjemne. Trójkąt z facetem dominującym w ogóle mnie nie kręci...bo nie uznaję facetów dominujących, czułbym agresję w stosunku do tego gościa. Nie ma takiej możliwości żeby mnie facet miał zdominować. Poharatałbym mu gębę gdyby choć spróbował mnie tknąć. He he. Dominy...z całym szacunkiem nie kręcą mnie...sztuczne są, bo widać i czuć, że dla kasy to robią, więc same ulegają, tylko czemu innemu... Mamonie. Sprzedają seks i uczucie, a to jest zbyt intymne by było na sprzedaż. Poza tym często przekomicznie wyglądają w obcisłych ciuszkach, gdy sadło na boki się wylewa...albo nie potrafi chodzić w szpilkach, a chodzi...śmieszą mnie. Napisałaś żeby od razu z chętną uległą spróbować. Jeżeli prawdziwa masochistka, a nie po prostu czegoś nowego chciałaby spróbować to pewnie tak...mogłoby coś z tego być. Sadystki jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem, więc raczej nie istnieją i jest to mit. Wiem kotek, że bdsm to nie tylko fizyczność. Musi być wieź duchowa. Ale ogólnie bdsm oparte jest na bólu, więc bardziej na czymś fizycznym niż duchowym. Nie oszukujmy się. To znaczy według mojego bdsm. Według Twojego to bardziej bondage, czyli kontrola, zniewolenie i nie chodzi tu o fizyczne oczywiście. Nie lubię niewoli. Za bardzo cenię wolność, by kogoś ograniczać,nie czuję potrzeby kontrolowania. Czyli ja bardziej w stronę sadyzmu albo masochizmu, perwersji fizycznej, cielesności. Czyli wychodzi na to że nie jestem uległy, bo nie wyobrażam się w roli podporządkowanego, ale i nie dominujący, bo nie lubię podporządkowywać sobie. Dzięki za Twój punkt widzenia. Wcale nie wypociny, dobry punkt widzenia. A Ciebie co najbardziej kręci, tak że całkowicie ulegasz i oddajesz się? Poczucie kontroli? |