Mam problem. W sumie to nie wiem czy jestem dominujący czy uległy.
Filmów- miałam na myśli porno. W internecie jest tego mnóstwo, niestety dużo z nich mocno też odbiega od prawdziwego bdsm. Jeśli są amatorskie to można z tego coś wyłuskać. Natomiast te wyreżyserowane... cóż... no właśnie, są za bardzo wyreżyserowane.
Jest różnica między klapsem, a Klapsem. Tego pierwszego daje się niegrzecznym dziewczynkom dla zachęty. Ten drugi jest silny, pozostawia czerwony ślad- tak daje się tylko komuś "z klimatu". Natomiast jeśli chodzi o sam płacz... kiedy obrywam np. bambusem czy pasem też płaczę, krzyczę, jęczę, błagam o litość, no chyba, że jestem zakneblowana, wtedy, wiadomo, tylko płaczę. Ale to poniekąd nieodzowna część całej zabawy. Jasne, nieraz dostałam za te jęki jeszcze mocniej, jeśli przykazane miałam być cicho. Dlatego też zastanowiłabym się... czy rzeczywiście ten rodzaj sadyzmu aż tak cię pociąga.
Jest też sadyzm i Sadyzm. Ten pierwszy to jak napisałeś- sadysta nie zwraca uwagi czy ktoś lubi ból czy nie. To już ta skrajność, właściwie stan chorobowy. Sadyzm z dużej litery to jest część bdsm, kiedy i to ma swoje granice, to przemyślana gra, a nie bezmyślne krzywdzenie.
Dominy... na ich temat nie będę się wypowiadała, bo osobiście nie znam żadnej. Jakoś nie mam potrzeby poddać się kobiecie. Już prędzej bym nad taką zapanowała oczko Podejrzewam jednak, że niejedna Pani tutaj może się na twoje słowa mocno oburzyć.
Sądząc po całym tym wpisie, daleko ci do uległego. Czujesz też pewną wyższość nad kobietami. Powiedziałabym, że masz zadatki, nawet nie na Mastera, a zwykłego Sadystę. Tak, tego, o którym pisałam, z ograniczeniami. Nie podnieca cię samo w sobie to, że ktoś mógłby ulec, poddawać się twoim rozkazom, a jedynie sam fakt, że mógłbyś tą osobę bezkarnie uderzyć, zlać do krwi. Tak więc większość praktyk bdsm, jest ci całkowicie zbędna. Dla ciebie jest tylko jedna droga.

Jeśli chodzi o samo bdsm, jego pojmowanie, mogę mieć inny punkt widzenie przede wszystkim dlatego, że patrzę z drugiej strony. Ból, poniżenie, krępowanie są tylko środkami do celu, ale nie celem samym w sobie. Nie znoszę lania, a przynajmniej czegoś więcej niż klapsy. Naprawdę tego nie lubię. Takie mocniejsze nie podnieca mnie nawet trochę. Ale się temu poddaje, potrzebuję tego. To trochę jak z łykaniem lekarstw- nie lubi się ich, a jednak się bierze. Nie lubię kiedy mój Pan próbuje mnie siłą podporządkować, mam ochotę wtedy krzyknąć na niego, a jednocześnie czuję się wtedy na swoim miejscu i kiedy sesja się już skończy- brakuje mi tego. To się po prostu czuje.
"A Ciebie co najbardziej kręci, tak że całkowicie ulegasz i oddajesz się? Poczucie kontroli?"
Kontroli? Ja nie mam wtedy kontroli. Mam świadomość, że mogę to w każdej chwili przerwać, ale nic więcej. Właśnie najlepsze jest to, że mogę się oddać. Nie muszę się zastanawiać czy to jest moralnie dobre czy złe, czy ktoś to potępi itd. Po prostu się poddaję. Kiedy widzę satysfakcję na twarzy mojego Pana- to jest dla mnie największa nagroda. No i bardzo szczęśliwy kiedy już jestem tak zbita, wymemłana, zmęczona i ogólnie mam dość, a Pan mnie weźmie to... orgazm przebija wszystko. Takiego się nie doświadcza po "zwykłym" seksie. Właściwie nie wiem, co mnie najbardziej pociąga.

Ten mój wpis znów taki rozlazły... Mam nadzieję, że da się jednak coś z niego zrozumieć.


  PRZEJDŹ NA FORUM