| Prawdziwe BDSM moje refleksje |
| " Czym jest lub czym MOŻE być BDSM? Czy tylko i wyłącznie sposobem realizacji seksualności? Zabawą, często z elementami teatru, gry, nakierowaną jedynie na zaspokojenie dziwacznych dla większości pragnień i chuci? Czymś "trochę więcej" związanym z zawiłą i głęboką grą psychologiczną we władzę i uległość? A może nawet sposobem na życie? Czy można żyć będąc Dominującym/Dominującą bądź uległą/uległym na co dzień? Ze wszystkimi tego konsekwencjami?" No w sumie to wszystkim tym co wymieniłeś. Nie jednocześnie wszystko na raz ale jednak. Ile jest ludzi, tyle wersji bdsm. Każdy z nich ma swoją wizję jak to powinno wyglądać. Każdy rozwija ją wedle własnych potrzeb. Uważam jednak, że jest dość mało par, które bdsm traktują na tyle poważnie, żeby mogły z czystym sumieniem powiedzieć co poniższe: "oddałam (łem) PANU (PANI) MEMU (MEJ) moje serce, zmysły, ciało i duszę?? TAK żyję i TAK chcę żyć?" "Zależy jak daleko to idzie... bywa, że uzależnienie jest patologiczne, zasłania normalne myślenie, a Pani czy Pan stają się narkotykiem. To hańba i porażka dla właściciela, kiedy jego podopieczny/a staje się zabawką. " Skąd założenie, że tylko dominujący mogą działać jak narkotyk na uległych? Nie uważasz że może być też na odwrót? Albo wręcz wzajemnie? Z tą zabawką się zgodzę, ale nie łączyłbym tego z narkotycznym działaniem jednego z partnerów. Traktowanie jak zabawkę ma raczej inne podłoże. |