| Prawdziwe BDSM moje refleksje |
| "Weszliśmy na strony kodeksu karnego ?" A skąd. Co innego miałem na myśli niż Ty w tym momencie najwyraźniej. Traktowanie jak zabawkę partnera to raczej kwestia wrodzonego sadyzmu i raczej nie ma nic wspólnego z ekstremalnym, wręcz narkotycznym przywiązaniem do drugiej osoby, przynajmniej moim zdaniem. W moim mniemaniu sadyzm jest ściśle powiązany z egoizmem i całkiem dobrze pasuje tu do określenia 'traktować kogoś jak zabawkę'. Do zabawki się nie przywiązuje. Bawisz się zabawką dopóki Ci się nie znudzi, po czym zmieniasz na nową, lepszą. Tak samo uważam, że tak mocne przywiązanie czy jednostronne czy obopólne. W przypadku takiego przywiązania, myślę też, że występuje tu jedynie pogoń za coraz bardziej ekstremalnymi doznaniami, ale jako taka pogoń nie ma nic wspólnego z traktowaniem jak zabawkę. Bo tutaj nie zostawisz kogoś bo Ci się znudził. Możesz kogoś zostawić, bo poczułaś niepokój ze względu na rosnące wymagania co do doznań, przykładowo gdy klapsy to za mało i zaczynasz chcieć skaryfikacji. Lub też gdy skaryfikacja to za mało i chcesz łamania kości. Ekstremalny przykład, ale i tak się zdarza. "Każdy, kto pisze o sobie mentor, nauczyciel etc. jest z marszu podejrzany." Dlatego ja o sobie tak nigdy nie powiem. Teraz choćby ze względu na dość umiarkowane doświadczenie. Kiedyś za x lat ze względu na to, że przecież ciągle się uczę. |