| Prawdziwe BDSM moje refleksje |
| "Mam na myśli konkretnie osoby, które po wojnie powróciły do normalnego życia, normalnego obywatela, kochającego ojca/matki itd. Tak jakbyś przeskoczył w zupełnie inną rolę na chwilę i potem ją odrzucił. Skończyło się przedstawienie, nie ma mordercy i on nie powróci." Hmm. Czytałem kiedyś artykuł o wojnie w Wietnamie i uzależnieniach. Trochę nijak się to ma do sadyzmu jednak, choć poniekąd można przyrównać. Żeby żołnierze mogli sobie psychicznie poradzić z całą tą wietnamską sytuacją ćpali o ile dobrze pamiętam heroinę? W całym artykule była mowa o tym, jak to jest, że po powrocie do domu nie ćpali więcej. Po prostu nie czuli takiej potrzeby. A co do sadyzmu, przypomniał mi się pewien eksperyment, gdzie zwykłych ludzi obsadzono na pewien okres czasu w więzieniu. Jednych w charakterze więźniów, innych jako strażników. Efekty całkiem ciekawe. Ale z tego wniosek, że w każdym człowieku drzemie potwór i ofiara. W zależności od tego w jakich warunkach się znajdziesz, jedno z tych dwóch się uaktywni. |