| uległa i piss |
| W pewnym sensie masz racje, ale tak jak pisałam wcześniej szczypiorek jest tylko przykładem. To tak jakbyś oglądał jakiś film po raz któryś z rzedu, na początku nie mogłeś strawić fabuły filmu, aktorów w nim grających ale po pewnym czasie kiedy znowu leci w telewizji zauważasz w nim coś zupełnie nowego. Może chodzi o fabułę - bo po analizie stwierdzasz: no dobrze, może rzeczywiście to ma sens, może chodzi o aktorów - bo widziałeś inne filmy w ktorych oni grali i zacząłeś ich lubić albo z jakiegoś innego jeszcze powodu. Ale przyzwyczajając się do czegoś możesz to jednocześnie polubić. Wydaje mi się ze to bardzo prosta droga do tego żeby coś polubić. Zresztą nie wiem, tak przynajmniej mi się wydaje. |