Uczelniane Stowarzyszenie CFNM cz.1
Część druga
-----------

Piątkowy wieczór był bardzo parny. Leo pocił się obficie obwiniając ten rzadki jesienny gorąc za jego stan, choć w głębi wiedział, że było to spowodowane obawą przed tym czego miał być dziś świadkiem. Włożył na siebie grubą wełnianą marynarkę próbującą wywoływać poczucie władzy. Opuszczając te wilgotne miejsce skierował się schodami w dół w kierunku sali, do której skierowała go w swoim mailu Katrina Nyberg. Jej odpowiedź na jego potulne zapytanie czy mógłby wpaść na ich spotkanie po to by sprawdzić czy wszystko jest w porządku była bardzo entuzjastyczna. Ta króciutka interakcja z tą piękną młodą kobietą była wystarczająca by Leo opuścił swoje spodnie, zamknął na klucz swój gabinet i onanizował się po raz kolejny do jej zdjęć na facebooku.

A teraz sekundy dzieliły go od wejścia na jej terytorium. Leo lekko dysząc otworzył drzwi prowadzące do wyznaczonego miejsca uroczystości. To co zobaczył nie powinno go było zaskoczyć a jednak wydał z siebie donośne sapnięcie. Zamkniętych drzwi strzegli dwaj młodzi studenci. Znał ich obu z reprezentacji szkoły w rugby. Obaj byli obnażeni. Stali posłusznie strzegąc posłusznie dostępu do drzwi, nie mając nawet skrawka ubrania by zakryć swoją skromność. Leo napawał się ich widokiem. Obaj byli niscy, lecz muskularni. Wyglądali bardziej jak kulturyści niż sportowcy, prawdziwe ciacha.

Jego wzrok przykuły ich ogromne uda, pomiędzy którymi znajdowały się malutkie penisy i jądra. Nie mógł się powstrzymać od gapienia się na ich małe propozycje, które były kompletnie nieproporcjonalne względem reszty ich boskich ciał. Chwilę mu zajęło zanim Leo zdał sobie sprawę, że to był efekt przeładowania się sterydami, choć jednocześnie miał poczucie próżnej satysfakcji, że te młode byczki nie mogły tutaj przed nikim ukryć ewidentnych skaz.

Chłopak po lewej zachichotał wstydliwie uświadamiając sobie boleśnie, że Kanclerz Uniwersytetu patrzy się na jego penisa. Opuścił rękę na wysokość swojego krocza, z łatwością zasłaniając jedną dłonią wszystko co miał do ukrycia. Leo wrócił do rzeczywistości. Wyprostował się i przeprosił tych dwóch mężczyzn za to, że się gapił.

Powitali go ciepło, wyjaśniając, że mają pozwolenie go wpuścić w ubraniu. Leo wymamrotał słowa podziękowania czując się przy tym jak dureń, że musi okazywać wdzięczność kobietom za tak podstawową godność. Poprosili go o oddanie telefonu, jako że Towarzystwo było bardzo prywatną sprawą.

Wręczył swój telefon w poczuciu bezpieczeństwa, że przynajmniej nikt nie będzie mógł zrobić mu zdjęcia z ukrycia. Leo otrząsną się przygotowując się do wejścia. Chłopak po lewej, wciąż czerwieniąc się ze swojego wystawienia się na widok Leo, otworzył drzwi i wprowadził go do środka. Charakterystyczna muzyka elektroniczna dobiegła jego uszu. Światło było lekko przyciemnione, lecz wkrótce cały widok został odsłonięty przed Leo. Jego oczy biegły od lewej do prawej, starając się pochwycić każdy zdumiewający szczegół.

Pośrodku tych pięknych sukienek, świecącej się biżuterii, butów na wysokim obcasie, perfekcyjnie uczesanych fryzur, pomiędzy tymi ślicznymi kobiecymi kształtami był tuzin mężczyzn. Tuzin nagich mężczyzn. Kiedy te bajecznie pięknie kobiety siedziały na kanapach bądź też tuliły się do siebie rozmawiając podekscytowanym tonem, mężczyźni wyraźnie byli w ich niewoli. Kilku młodych i wysportowanych nagich mężczyzna chodziło powolnie między paniami. Ich penisy zwisały swobodnie a w rękach nieśli srebrne tace, na których stały podłużne kieliszki do picia szampana. Od czasu do czasu jakaś dziewczyna przywoływała do siebie kamerdynera, zabierała bez słowa jeden kieliszek a następnie przeganiała go figlarnym klapsem w tyłek.

Leo starał się rozpoznać rolę każdego z mężczyzn. Choć większość została sprowadzona do roli kamerdynerów, niektórzy zdawali się pełnić inne obowiązki. Przystojny czarny mężczyzna klęczał na czworaka przy fotelu. Na jego gołych plechach spoczywały stópki drobnej białej dziewczyny, która nie mogła być starsza niż studentka pierwszego roku. Czytając jakieś czasopismo zdawała się nie poświęcać mu żadnej uwagi.

Leo uderzył obraz międzyrasowego niewolnictwa. Nie mogąc się powstrzymać pochylił się by spojrzeć co znajdowało się pod czarnym chłopcem, tylko po to by odnaleźć tam długiego, czarnego penisa zakutego w czymś co przypominało jubilerską biżuterię. Klepnął odźwiernego chłopaka, który go wpuścił do środka, wskazał palcem na to i cicho zapytał co to jest.

- A, to tylko męski pas cnoty. Klatka na kutasa. Tak, ta dziewczyna za dwa miesiące ma egzaminy i czuła, że podczas gdy ona ciężko się uczyła to on przynajmniej mógł powstrzymać się od wzwodów.

- Czyli on jest jej chłopakiem? - Leo był wyraźnie zaintrygowany takim układem.

- Nie - odźwierny odpadł mimochodem - Ona po prostu sobie zażyczyła tego. Każda dziewczyna tutaj może czegoś sobie zażądać od mężczyzn. Jeśli kierownictwo to zaakceptuje my musimy być posłuszni.

- Ale dlaczego?

- Ponieważ dziewczyny rządzą - odparł chłopak oczywistym tonem - Akceptujemy męskie niewolnictwo. Naszą rolą jest asystować i służyć tym damom tak jak sobie tego zażyczą.

Leo dostrzegł jeszcze jednego młodego mężczyznę noszącego wokół swojego penisa jedno z tych intymnych urządzeń. Inny nosił pewien rodzaj pierścienia wokół swoich jąder, którego była przyczepiona smycz a on sam był prowadzony przez bardzo poważnie wyglądającą dziewczynę. Kiedy ona maszerowała przez pokój, na jego twarzy malował się grymas bólu spowodowany tym, że jego jądra były boleśnie ciągnięte przed nim. Jeden czy dwóch chłopców miało kolorowe krawaty zawiązane wokół ich fiutów. Inny miał coś co przypominało elastyczny bandaż obwinięty mocno wokół swojej moszny, która stała się przerażająco niebieska. Tak jak bardzo chciał zbadać te złośnice, które stały za tym elitarnym stowarzyszeniem, tak nie potrafił oderwać wzroku od tych młodych i rozebranych mężczyzn.

Stanowili oni pewną mieszankę: większość była dobrze umięśniona, lecz niektórzy z młodszych dopiero co się zaczynali rozwijać. Ich gładkie ciała i malutkie sflaczałe siusiaczki skrywające się w zaroślach włosów łonowych znacząco kontrastowały z wyrzeźbionymi sportowcami. Dwóch spośród całej grupy było czarnych. Obaj sprowadzeni do roli klęczących podpórek na stopy dla młodych dam.

- Dzień dobry panu. Szampana? - podglądactwo Leo zostało przerwane przez stanowczy męski głos.

To Erik przed nim stał, trzymając w ręku tacę z kieliszkami do szampana. W pełni widoczna był jego wyrzeźbiony tors, docięty sześciopak oraz silne nogi. Leo nie był zaskoczony widząc pomiędzy nimi nisko zwisającego, grubego i dużego penisa z dwoma ogromnymi jądrami. Był ogolony na zero. Młoda pała pełna spermy. Leo zazdrościł temu młodemu mężczyźnie świetlanej przyszłości, która się przed nim rysowała, lecz teraz był pożółkły z zazdrości.

Dwie ponętne dziewczyny przeszły za Erikiem. Jedna z nich mijając go przekornie podrapała go paznokciami po łopatkach a druga bezwstydnie chwyciła jego jędrne pośladki. Erik zaśmiał się i wymienił uprzejmości z dziewczynami, będą przy tym bardzo zrelaksowanym mimo swojego odsłonięcia.

Czując upajający zapach ich perfum, Leo nieśpiesznie zmierzył wzrokiem damy, wystarczająco dobrze usytuowane by zostać dopuszczonymi do społeczeństwa tak silnie scentralizowanemu ku kobietom. Wszystkie były odziane w przemyślany sposób. Wszystkie miały sukienki wyjściowe jak gdyby uczestniczyły w balu na zakończenie roku. Ten starzejący mężczyzna nie mógł powstrzymać się od bycia podnieconym przez te pewne siebie młode damy, ubrane tak by wywrzeć dobre wrażenie, ale jednocześnie wyraźnie odprężone mogąc posiadać władzę na ujarzmionymi i nagimi mężczyznami.

Leo odnalazł wzrokiem czarną jak heban, piękną Tamikę. Jej słynne duże cycki praktycznie się wylewały zza dekoltu jej ciemnoniebieskiej sukienki. Ku rozkoszy Lea, te wspaniałe piersi podrygiwały jak Tamika silnym ruchem zawiązała różową kokardę wokoło malutkiego penisa młodego chłopca, jednocześnie besztając go przy tym. Zauważywszy wyraźną fascynację Kanclerza Erik pośpieszył z wyjaśnieniem:

- Wszyscy faceci podczas okresu próbnego muszą nosić te różowe kokardy. Tamika jest egzekutorem tego prawa.

Leo siedział cicho oglądając z lekkim strachem jak młoda czarna kobieta policzkowała świeżaka a następnie przerzuciła go sobie przez kolano, wymierzając mu serię głośnych klapsów. Chłopak skomlał, ale przyjął karę. Grupka dziewcząt zebrała się wokół niego, triumfalnie napędzając Tamikę do dalszego bicia jego zaczerwienionej od rytmicznych klapsów pupy.

Leo oglądając to, przypomniał sobie jak sam kiedyś jeszcze jako nastolatek otrzymał podobnie lanie z ręki jego cioci. Został wtedy oskarżony o coś, co zrobiła jego kuzynka Stacey. Kiedy płakał jak ciocia go biła, Stacey stała i patrzyła triumfalnym wzrokiem. Nie widział czemu, lecz widząc tę upokarzającą formę kary wymierzoną w świeżaka czuł ekscytację i wewnętrznie zachęcał Tamikę kiedy jej silna czarna ręką opadała na jego przerażoną białą pupę, wywołując żałosny skowyt i desperackie błagania by zaprzestała.

- Pokaz się podoba?

To była Katrina, która wyrosła koło niego. Wyglądała jak prawdziwa królowa zimy. Miała na sobie blado-srebrną spódniczkę, która była tak krótka, że odsłaniała większość jej nagich ud. Jej srebrne szpilki mieniły się kryształami, podobnie jak jej ekstrawagancki naszyjnik oplatający jej smukłą szyję. Jej blond włosy opadały luźno aż do jej talii. Leo nie był w stanie stwierdzić czy miała makijaż czy nie. Jej młodzieńcze rysy zdawały się być tak naturalne. Gwałtowny dekolt przepięknie komponował się z jej jędrnymi piersiami w kształcie jabłek, do których nie nosiła biustonosza.

W przypływie szaleńczego pożądania Leo grzesznie pomyślał o sięgnięciu do jej dekoltu i rozerwania go tak, by odsłonić jej małe, blade piersi. Co mógłby odsłonić gdyby siłą ściągnął z niej ten kawałek materiału? Zapewne koronkowy pasek do pończoch, stringi? Jaką olśniewającą bieliznę skrywała ta młoda i bogata dama pod tę sukienką? Jak bezbronna by była stojąc przed nim nago, próbując wstydliwie zakryć swoje piersi, kiedy on by ją rozbierał.

Dźwięk klapsów przywrócił go do świata żywych. W tak upokarzający sposób właśnie była rozbierana, ale nie Katrina, a czyjaś męskość. Leo z oszołomieniem zobaczył Katrinę zabawiającą się z penisem Erika, jednocześnie szepcącą mu coś sugestywnie. Jej smukłe palce ekspercko powędrowały od muskania jego wielkich jąder do jego potężnego kutasa. Kiedy skończyła szeptać, Leo zauważył jak pochwyciła dłonią jaja Erika, czym wywołała jego stęknięcie i zgodę na coś o czym ta bogini przed chwilą mu szeptała. Ściskając mu jądra, ruchem ręki kazała mu odejść, zostawiając ją samą z dyszącym Leo. Będący w połowie wzwodu Erik grzecznie odszedł oferując tacę z drinkami grupie młodych dam, które oglądały te lanie.

- Witamy pana w naszym małym klubie! - Katrina uśmiechnęła się promiennie do Leo, przesuwając jednocześnie swą klatkę piersiową do przodu tak, by była w zasięgu jego ręki. - Jesteśmy niezmiernie zaszczycone, że przyszedł pan do nas. Jest bajecznie - powiedziała podając mu szklankę szampana, którą wzięła od przechodzącego kamerdynera.

- Za kobiecość? - Katrina podniosła swoje szkło zalotnie wznosząc toast.

- Za kobiecość. I za ciebie, Katrino. - Leo wiedział, że zgodziłby się na wszystko co ta uwodzicielka by powiedziała.

- Dziękuję panu! - Odparła, pochylając się do przodu i pozostawiając wolny pocałunek na jego ogorzałym, pokrytym kilkudniowym zarostem policzku.

Leo stał sparaliżowany kiedy się do niego przysunęła. Opuścił wzrok na dół, ku jej dekoltowi jej cienkiej sukienki. Położył palce na jej krzyżu, niezdarnie odwzajemniając pocałunek, jednocześnie zaryzykował i dotknął szybko jej tyłek kiedy się od siebie odsuwali.

Czerwieniąc się od pocałunku i dotyku jej tyłka, Leo jednym haustem opróżnił kieliszek szampana. Katrina zachichotała i ruchem ręki wezwała kamerdynera by wręczył wdzięcznemu Leo kolejną szklankę.

- Niech pan pójdzie ze mną. Potrzebuję pana w nieco bardziej odosobnionym miejscu. - Pochwyciła go za rękę między tłumem ludzi do zatłoczonego wyjścia. Czując słodki zapach alkoholu i fizyczną intymność wynikającą z prowadzenia go za rękę przez Katrinę, Leo poczuł przypływ radości i ekscytacji.

Kiedy przedarli się przez tłum, Katrina ruchem ręką dał znać dwóm innym członkiniom kierownictwa by poszły za nią. Tamika rzuciła na ziemię biednego chłopca, którego chłostała, poprawiła swoją ciasno upiętą sukienkę oraz cycki i wyszła za nimi. Katrina poprowadziła ich do małego pokoju na końcu i zatrzasnęła drzwi. Leo znalazł się nagle sam w obecności trzech najpotężniejszych dziewczyn na kampusie.

- Pan pozwoli, że przedstawię każdą z nich.

Katrina zaczęła od Tamiki, której Leo już wcześniej się obawiał. Była znana na kampusie jako taka wojująca feministka, przewodnicząca często inicjatywom przeciwko, jak sama to nazywała, uprzywilejowaniu białych mężczyzn. Jej szelmowski język połączony z agresywnym stylem bycia często wprawiał wielu z jej krytykantów, wliczając w to kilku jej wykładowców, w osłupienie czym przywoływała ich do porządku. Pomimo tego, że Erik nazwał ją "egzekutorem prawa towarzystwa", Leo nie mógł się powstrzymać od zbadania wzrokiem jej okrągłego, hebanowego ciała, które ledwo się mieściło w sukienkę, którą miała na sobie. Wywnioskował, że musi nosić miseczkę D, choć wątpił, że wielu mężczyzn miało przyjemność wyściskania jej soczystych piękności. Tamika na jego inwazyjne spojrzenie odpowiedziała spojrzeniem zimnym jak lód, wypełniając go przerażeniem.

- A to jest Harriet, nasza najmłodsza ale i najcenniejsza członkini.

Leo rozpoznał ją. To była ta młoda pilna dziewczyna, która była zajęta powtarzaniem do egzaminu opierając swoje nogi wychłostanym, czarnym ogierze w głównym holu. Zdumiewało go to, że tak młoda i drobna dziewczynka mogła uwięzić czarnego, dumnego penisa w klatce. Do tej pory nie zdawał sobie sprawy jaka potrafi być. Zanim trafiła na Athena University miała najlepsze oceny w kraju a przez swoje nauczycielki była określana mianem geniuszu. Do teraz Leo uważał, że jej wielka reputacja jest nieznośna, ta utalentowana kobieta groziła, że odbierze mężczyznom prace.

Lecz widząc z jaką łatwością ta mała i delikatna osoba potrafiła rozkazywać napawało go i ekscytacją i przerażeniem. Nie uważał była jakoś wyjątkowo godna uwagi. Krótkie kasztanowe włosy, małe cycki, długa suknia. Jednak jej złośliwy uśmieszek powodował, że zapalała mu się ostrzegawcza lampka, była niebezpieczna. Przewidywano jej wielkie rzeczy, a Leo skulił się przed jej młodzieńczą osobowością.

Usiadł na jedynym krześle w pomieszczeniu, a te trzy władcze młode damy przysiadły na stoliku. Ich spódniczki delikatnie opinały ich uda, które górowały nad nim. Zmuszał się do wysiłku by zachować postawę pewną siebie.

Katrina wiedziała, że się ze sobą zmagał postanowiła do doprowadzić do skrajnego stanu. Posyłając mu uwodzicielski uśmiech powoli rozszerzyła swoje nogi. Tylko troszeczkę. Leo nawet nie starał się tego ukryć. Jego oczy powędrowały na dó, ku kwiecistemu, białemu wzorkowi, który miała na bieliźnie. Przez następne pół godziny Katrina mówiła o swoich nadziejach i planach związanych z Towarzystwem CFNM a Leo siedział cicho i tylko przytakiwał, nie odrywając wzroku od cienkiego, eleganckiego materiału oddzielającego go od cipki Katriny.

Skołowany, spocony, napalony, zmieszany. Leo starał się poskładać konwersację, której był świadkiem do kupy. Zgadzał się się z nią na temat rzeczywistości kobiecej dominacji. Na uczelniach kobiety stanowiły 65 procent, więc kwestią czasu było objęcie przez nich najważniejszych urzędów w kraju. Większość mężczyzn była tym przerażona, zamiast zaakceptować to i cieszyć się tym. Towarzystwo CFNM dawało młodym mężczyznom szansę na wyzwolenie się od staroświeckiej idei patriarchatu oraz możliwość zaakceptowania ich nowego miejsca w środowisku rządzonym przez kobiety. Towarzystwo przygotowało ich członków do przyszłości, gdzie mężczyźni mieli się stać dobrymi i posłusznymi mężami i gospodyniami a kobiety efektywnymi liderkami, myślicielkami i prawodawczyniami.

Zostało mu to wyjaśnione jasno i wyraźnie. Mógł dołączyć do nich i zaakceptować to. Wtedy zostałby przyjęty poza długą listą oczekujących, jeszcze dzisiaj. Katrina zostałaby jego personalną mentorką i wzięłaby go pod opiekę. Mógł też odmówić. Wtedy pozostałoby mu oglądanie jak podburzają całą społeczność kobiet na kampusie przeciwko niemu.

Nie miało to żadnego znaczenia teraz dla Leo. Siedział tam z pełnym wzwodem napierającym o jego spodnie, co zostało zauważone przez wszystkie trzy damy. Chciał po prostu, cokolwiek to znaczyło, spędzić więcej czasu z i pod butem Katriny. Z wielką pasją wyraził swoje pragnienie poddania nim. Zdecydował się podjąć ryzyko. Nigdy wcześniej nie czuł takiego przypływu energii.

Każda z dziewczyn chciała mieć Leo jako swojego osobistego podopiecznego, efektem czego wybuchnęła krótka sprzeczka. Było to bardzo hipnotyzujące dla 52-letniego rozwiedzionego mężczyzny, że te piękne młode kobiety o niego zabiegały. Dawno nie doświadczył takiego zainteresowania, więc był bardzo wdzięczy za to. Ostatecznie Katrina postawiła na swoim. Objęła go mocno, przyciskając swoje solidne ciało do niego. Leo czuł się jak w niebie kiedy pozostawiła całusa na jego policzku i powiedziała mu, że jest z niego bardzo dumna.

Jeszcze nie zdał sobie sprawy ze wszystkich konsekwencji związanych z podjęciem decyzji pod wpływem pożądania a już był wyprowadzany do głównego holu. Cała grupa zebrała się na około Katriny opiekuńczo trzymającej rękę Leo. Chichot młodszych dziewczyn uświadomił mu dobitnie, że wciąż miał rozstawiony namiot w jego eleganckich spodniach od marynarki.

Before he could realise the full consequences of his lust-fuelled choice, he was being led out by the hand back into the main room. The full grouping settled down and gathered around Katrina as she held Leo's hand protectively beside her. A few sniggers from the younger girls jolted Leo into realising he was still pitching a tent in his fine suit trousers.

- Mam dla wszystkich wspaniałą wieść. rozpoczęła Katrina triumfalnie - Nam, kobietom, długo zajęło zdanie sobie sprawy, że podążamy w kierunku społeczeństwa kierowanego przez kobiety. Jeszcze za naszego życia kobiety zdominują wszystkie wyższe stanowiska, zaczną zarabiać więcej niż mężowie, zaczną kształtować prawo oraz kulturę w sposób odzwierciedlający nową rzeczywistość. Z tymi zmianami zapewnimy długo trwające społeczeństwo rządzone przez kobiety, w który mężczyźni nigdy nie wrócą na szczyt.

Kobiety wyraziły głośną aprobatę. Były radosne wołania i pokrzykiwania. Kilka chełpliwych spojrzeń zostało rzuconych w kierunku pokornie stojącej grupie nagich mężczyzn.

- A jeśli chodzi o was, fiuty stojące na widowni... - wywołało to jeszcze więcej śmiechu w kierunku mężczyzn w pomieszczeniu - zdaliście sobie sprawę gdzie jest wasze prawdziwe miejsce. Pod nami. Służąc nam. Rozbierając się z waszych ubrań pozbawiliście się swojego statusu i staliście się posłusznymi kobiecej woli. Panowie, to jest właśnie siła cipki. Czcijcie ją i bądźcie jej posłuszni.

Nawet mężczyźni przyklasnęli poprzez zdrowe wzwody, które radośnie się uniosły na znak posłuszeństwa wobec Katriny i reszty kobiet.

- Mamy jeszcze mężczyznę, który do tej pory niefortunnie myślał, że "on rządzi"... - Fala śmiechu wybuchnęła a Leo zorientował się, że Katrina wpatruje się w niego. Mówiła o nim oskarżycielskim tonem. - Kto rządzi tym kampusem? - zapytała go powoli


"Now there is man who has until now held the misguided notion that 'he's in charge...' " As the laughter broke out, Leo realised Katrina was staring hard at him. She was referring to him. Like an accusation. Speaking slowly she asked him "Who rules this campus?"

- Ty... ty rządzisz Pani. - Nie chciało mu to przejść przez gardło.

- Rozbieraj się - Stojąc z rękami na biodrach i okrutnym uśmieszkiem satysfakcji, Katrina ostatecznie pokonała Kanclerza.

Leo był sparaliżowany ze strachu. Nie potrafił tego uczynić na oczach tych wszystkich studentek. Przecież to on miał nimi rządzić. O nie, to tego było za wiele. Czemu się w ogóle w to wpakowałem?!

Tylko, że nie było już odwrotu, ku uciesze i okrzykom młodej widowni: "Ściągaj, ściągaj, ściągaj". Tamika i Hariet zaczęły go rozbierać w rzeczowy sposób. Wycie i śmiech wybuchnęły kiedy spodnie jeszcze do niedawna dumnego mężczyzny opadły na dół a on sam się potknął próbując się z nich wydostać.

But there was no turning back, to the delight and cheers of "OFF! OFF! OFF!" from the young audience, Tamika and Harriet went about undressing him in a very matter-of-fact way. Howls of laughter broke out as the proud man's trousers were yanked down and he stumbled to step out of them.

Zanim zdążył się zebrać na odwagę by się przeciwstawić stał na wprost ujadającego motłochu w swoich małych wełnianych slipkach. Łysiejący i mający nadwagę Kanclerz wyglądał naprawdę żałośnie. Został obdarty z całej władzy, którą zapewniała mu dotychczas jego pozycja.

Leo miał oczy wlepione w czarującą Katrinę. Ta uwodzicielka w jeden wieczór rozebrała go, upokarzając go na oczach studentek. Jego mała i pulchna erekcja, wijąca się w gąszczu siwiejących włosów wzbudziła śmiech i drwinę pośród dziewczęcej części widowni. Młodzi mężczyźni chichotali na ten zawstydzający widok.

Katrina dumnie się uśmiechając wskazała palcem na jej but. Leo wiedział co robić. Potulnie padł na czworaka, pochylił się i złożył czuły pocałunek na pokrytym klejnotami wysokim obcasie. Teraz wiedział, że nie ma odwrotu, że musi służyć i słuchać Katriny. Miał nadzieję, że będzie na tyle miłosierna, że pozwoli mu zachować jego karierę w jednym kawałku.

Kolejny obcas wylądował koło jego głowy, powodując natychmiastowy strach. To była Tamika. "No dalej biały chłopcze!". Leo z wielką pasją złożył pocałunki na wysokich obcasach z lamparciej skóry, starając się nie ściągnąć na siebie gniewu czarnej bogini. Poczuł ostre kopnięcie w tyłek. To Harriet rozkazała zająć mu się jej bucikami. Tylko do niej czuł niechęć. Próżny wygląd pierwszoroczniaczki napawał Leo długotrwałym lękiem. Zostanie kiedyś bardzo wpływową kobietą. Już w wieku 18 lat ta dziewczyna posiadała więcej władzy niż dygoczący Leo, który z ponurą mina całował jej brudne buty, borykający się z akceptacją radykalnej zmiany.

Choć częściowo czuł się winny za to, że wcześniej odrzucił ją bo nie byłą zbyt atrakcyjna. Zaryzykował spojrzenie, tylko po to by zobaczyć jej młodzieńczą twarz i szerokie, penetrujące oczy spoglądające wilkiem na niego z góry. Jego kutas podskoczył radośnie kiedy złożył kolejne pocałunki na jej bucie.

- Więcej - rozkazała nadąsanym głosem.
,
Leo wyświadczył jej tę przysługę, całkowicie rozumiejąc, że 18-latka była tak długo dobra jak długo miała go w posiadaniu. Żałośnie zapragną odrobiny uznania od niej, choć ona pozostawała pogardliwa wobec załamanego mężczyzny. Był Desperacko chciał usłyszeć wyrazy uznania od niej. "Cokolwiek zechcesz Pani Harriet, cokolwiek".

Całość przerwała Tamika tarmosząc go za ucho tak, że musiał pełznąć by za nią nadążyć. Kazała mu się przedstawić reszcie członkiniom społeczeństwa CFNM. Kiedy chciał się podnieść, szpilką został sprowadzony z powrotem na czworaka.

- Przez resztę wieczoru będziesz tylko raczkował, Kanclerzu - poinstruowała go kpiącym tonem Tamika.

Czuł się prawdziwie zawstydzony, że jego siusiak wciąż był twardy, dając dowód temu, że te upokorzenie mu się podobało. Westchnął i popełzał do każdej z par damskich butów, pozostawiając sumiennie na nich pocałunki. Każda z par należała do młodych dziewczyn z uniwersytetu, nad którymi jeszcze kilka godzin temu Leo dzierżył pełnię władzy. Jak mijał kolejne dziewczyny na jego pośladkach co jakiś czas lądował klaps. Uszczypliwy komentarz dotyczący jego małego rozmiaru jego kutasa wywołała falę śmiechu a inna z dziewczyna nawet zagroziła, że założy mu na niego pas cnoty na resztę spotkania.

Nowa para pojawiła się przed raczkującym mężczyzną. Czarne z czerwonymi podeszwami. Nie to niemożliwe. Znał tę parę, to nie jest prawda. Nie ona, nie tutaj... spojrzał w górę - a jednak. O nie, proszę, nie!

Koniec części drugiej





  PRZEJDŹ NA FORUM