Henrietta Pitters
Dziekuje Anthraxie wesoły
Stanal przed nia wyprostowany. Uniosla brew
-dalej, na co czekasz? - spytala
- dalej? - zajakal sie - mam sciagnac kalesony?
- kalesony, kalesony -przedrzezniala go. - majtki masz sciagjac a nie kalesony. Chce zobaczyc Twojego kutasa w pelnej okazalosci, a nie mam zamiaru uzywac do tego czarow.
Jeny, coz ta kobieta wyprawia? Czarow? Harry pospiesznie zaczal sciagac pozostale ubrania, ale MacGonagal przerwala mu ta czynnosc uderzajac po dloniach szpirutra.
-nie tak. Odwroc sie do mnie tylem.
Obawiajac sie kolejnych razow, Harry stanal przodem do drzwi i opuscil kalesony wraz z bokserkami . Gdy pochylil sie, by calkowicie pozbyc sie odzienia oplatajacego jego kostki, Minewra z mocno uderzyla go szpicruta po nagich posladkach. Harry krzyknal z bolu, ale nie stracil rownowagi. Zdjal do konca ubranie, odrzucil je na bok i stanal wyprostowany. Minewra przygladala sie, jak na bladym posladku wykwita piekny slad - czerwona prega po uderzeniu . Podeszla do chlopca uderzajac miarowo narzedziem tortur po dloni, tak jak czasem czynila to w klasie, trzymajac linijke.
-panie potter, nie byl pan dzis grzecznym chlopcem. Grzeczni chlopcy nie zakradaja sie do komnta swoch nauczycielek. Grzeczni chlopcy, gdy sa proszeni o bezruch i cisze, zachowuja spokoj. A pan co?
Minewra wskazala na poplamione bokserki. Na potrzeby przedstawienia przybrala maske chlodnej wynioslosci, ale w glebi duszy az smiala sie ze swojego szczescia. Miala ochote posmakowac spermy pottera, ale nie mogla znizyc sie przy nim do wylizywania jego majtek. Zamiast tego zaczela wodzic skorzanym koncem szpicruty po jego lydkach, wewnetrznej stronie ud, siegajac az do penisa, ktory powoli, acz ochoczo unosil w gore swoj leb.
Harry zrezygnowal juz calkowicie z jakiekolwiek formy oporu . Fizycznie nie opieral sie juz wczesniej, ale w jego umysle tkwila blokada. Tama, ktora przerwal, odrzucil. Moze to tylko sen? Tak bylo latwiej przeciez. Harry bal sie, ze profesorka znow go uderzy, tym razem w najczulszy punkt. Mylil sie jednak. Zamiast tego krazyla wokol niego niczym sep nad swoja ofiara. I podziwiala mlode miesnie rysujace sie pod delikatna jeszcze skora.
-Harry, stan teraz przodem do lozka. O tak! Ukleknij, oprzyj sie o lozko. Moj ojciec mawial, ze porzadek utrzymuje swiat a ludzi utrzymuje bat. To sie tyczy tez ciebie. Chce, abys raz na zawsze zapamietal, ze starszych nalezy bezwzglednie sluchac. Ile lat jestes w Hogwarcie?
- szesc
- co "szesc"? - spytala ostro, a szpicruta przeciela powietrze uderzajac w drugi posladek. Harry od razu zrozumial, co profesorka ma na mysli
- szesc lat prosze pani.
- tak lepiej. Moge sie tylko domyslac, ile zlych uczynkow popelniles przez te lata.
To mowiac Minewra udala sie w kierunku komody, w ktorej trzymala swoje zabawki. Wyjela z niej ciemny, gruby, skorzany pas.
- 6 uderzen za 6 niegrzecznych lat. Lekko, lekko, srednio, mocno, mocno, lekko.
Nie skonczyla jeszcze mowic, gdy pierwsze uderzenie spadlo na chlopca. Drugie... przy trzecim zacisnal zeby, ale pilnowal sie by nie okazac tego, jak bardzo go boli. Przy piatym skrecil sie nieznacznie a lzy gromadzace sie w oczach splynely po policzkach. Szoste uderzenie bylo bardzo slabe, ale na uwrazliwionych posladkach palilo niemilosiernie.
- dobry chlopak - pochwalila Minerwa - mozesz sie ubrac.
Harry z trudem wstal. Posladki piekly go zywym ogniem. Odczuwal znaczna ulge na mysl o tym, ze to juz koniec. Gdy siegal po swoje ubrania, ostatni pas spadl na jego tylek. Nieprzygotowany zawyl z bolu i upadl na kolana.
-nie tak kolego !
-ale.... kazala mi sie pani ubrac!
MacGonagal rozesmiala sie perliscie.
- alez oczywiscie moj drogi Harry. Podejdz to szafy. Tam znajdziesz godne siebie ubranie.
Harry podazyl wzrokiem za reka profesorki wskazujaca mu odpowiedni mebel. Byla to stara debowa szafa trzydrzwiowa. Minerwa polecila mu najpierw otworzyc srodkowe drzwi. Znajdowaly sie tam polki z przeroznymi butami - poczawszy od zwyklych zimowych, przypominajacych nieco rosyjskie walonki, do delikatnych sandalkow na wysokiej szpilce. W polowie wysokosci szafy umieszczone byly trzy szuflady. Minewra polecila mu otworzyc srodkowa. Oczom Harrego ukazaly sie eleganckie, drewniane przegrodki. W kazdej z nich znajdowaly sie ladnie poskladane ponczochy.
Minewra kazala mu wyjac jedna pare z najblizszej przegrodki i zalozyc.
Harry ponownie oslupial. Mial chodzic w damskich ciuchach? Swist pasa w powietrzu przywrocil go do rzeczywistosci. Wiedzial juz, co czeka niegrzecznych chlopcow i nie zamierzal ponownie zasluzyc na podobna kare. Z ociaganiem zalozyl ponczochy z gruba koronka i seksownym szwem z tylu.
- teraz buty. Druga polka od dolu. Maly obcas. Powinny byc na ciebie dobre.
Chlopak zalozyl czarne czolenka zadowolony, ze nie kazala mu zakladac tych z 12cm obcasem. Kompletu dopelnil gorsecik. Czul sie w tym stroju idiotycznie, choc z drugiej strony podniecal go dotyk gladkiego nylonu na nogach.
W tym czasie MacGonagal szeperala w czelusciach swej komody, majstrowala przy pasie co chwila zerkajac na uroczo czerwone posladki swojeg ucznia. Gdy juz byl slicznie ubrany podeszla do niego i czule objela ramionami splatajac je na jego karku.
-moj Harry, moj grzeczny chlopczyk
Kobieta spojrzala mu prosto w oczy i wysunela do przodu biodra, by poczul jej zabawke. Strapon nie byl duzy, ale na dzien dzisiejszy wystarczy. Zrenice Harrego rozszerzyly sie gwaltownie gdy zdal sobie sprawawe z przeznaczenia tej zabawki.
-pani profesor, nie, prosze - zakomlal lejac tym samym miod na serce swej nauczycielki.
- wyliz mi buty! - rozkazala. Potrafila wspaniale modulowac glos. Sprawnie przechodzic od namietnego szeptu do ostrego rozkazu.
Harry juz tyklko z lekkim zawachaniem przypadl do czarnych kozakow. Pozsmakowal jezykiem - nie bylo tak zle.
- dawaj chlopcze , maka sie blyszczec
Harry wlozyl wiec w lizanie cale swoje serce. Buty blyszczaly od jego sliny.
Minewra stwierdzila, ze za latwo mu to przyszlo. Pora na nastepny krok. Zlapala Harrego za jego bujna czupryne i podciagnela wyzej.
- otworz usta, Harry - powiedziala, a gdy patrzyl na nia nic nie rozumiejac, uderzyla go po buzi fallusem przymocowanym do swego pasa. Gdy rozchylil wargi pozwolila mu sie oswoic z nowym ksztaltem i smakiem w ustach. A pozniej wepchnela go glebiej, az uslyszala, iz bliski jest zwrocenia obiadu.
- ssij go chlopcze. Tak jakbys chcial , by ci ssano.
Harry ssal.


  PRZEJD NA FORUM