| Gwalt |
| Ciekawy temat a Wy offtopujecie ,) Zaintrygowały mnie Wasze przemyślenia bo moje własne idą w odwrotnym kierunku. Kilkakrotnie (może kilkanaście razy) bawiłem się w ten sposób ale z innym zupełnie podejściem niż Wasze. Otóż nie uważam, żeby musiał bezwzględnie istnieć tu element przymusu czy znamiona prawdziwego gwałtu. Zwróćcie uwagę, że kobieta, którą kręci film przedstawiający gwałt nie marzy o tym żeby zostać zgwałcona naprawdę. Myślę, że żadna tego nie chce. Ona po prostu chce wziąć w tym filmie udział, przeżyć taką sytuację. Pamiętajmy, że ten film to... tylko film. On nie przedstawia prawdziwego gwałtu lecz jest mniej lub bardziej udaną grą aktorów. I to przecież widać. Myślę, że gdyby kobieta obejrzała film na którym naprawdę odbywa się gwałt poczułaby prędzej obrzydzenie i współczucie niż podniecenie. Mi kiedyś moja mała przysłała taki film i zrobiliśmy to podobnie. Fajne wspomnienie i czasem do tego filmu wracam. W uproszczeniu wyglądało to tak, że kobieta jest w pokoju hotelowym, do którego wdziera się zamaskowany typ, grozi nożem, grozi pobiciem, może wiąże ręce lub knebluje i stopniowo zmusza do uległości. Nie ma bicia (chyba że mały policzek), są tylko groźby. Rzecz w tym że to już nie jest chyba bdsm bo klimat zupełnie inny się wytwarza - ale co tam. Fajnie było. Jest tylko jedna wada. To wychodzi tylko w pierwszych miesiącach znajomości (a najlepiej pewnie by wyszło za pierwszym razem czyli na pierwszym spotkaniu). Po upływie X miesięcy lub lat, kiedy znamy już świetnie każdy zakamarek swojego ciała odegranie takiej sceny robi się kapeńkę sztuczne lub po prostu niemożliwe. Ale ja osobiście polecam, podobało mi się. |