| Dwie dla jednego. |
| Schadenfreunde, trudne pytanie. Tak jak napisał FetyszOpiekun, w kwestiach fundamentalnych i Su i Dom mają takie same prawa. Zdaje sobie sprawę, że co człowiek to potrzeba. I z pewnością są Su, które padnal facetowi do stóp bez względu na to, co face zrobi. Ja do takich osób nie należę. W przeciwnym wypadku byłabym zerznieta o kilka razy za dużo - w sensie że 90% piszących kiedyś do mnie facetów pierwsze spotkanie chciało od razu w pokoju hotelowym. Ostatecznie aktualny przyjaciel został poznany całkowicie wbrew tej logice, ale to już inna sprawa Więc tak jak FO napisał - i Su i Dom mają takie same prawa pod kątem np miejsca spotkań czy częstotliwości. Owszem, Dom może mieć wizje by wyprowadzić Su na spacer na smyczy i zerznac ja w usta na ławce w parku. Czy uważasz, że Su nie ma prawa odmówić? Czy karalbys Su za taką odmowę? Bo Dom zażyczyłby sobie robic to w odległości 30 km od domu Su. A to sprawiłoby jej spore problemy. Odwrócmy sytuację - Dom chce orala na ławce w parku. Su proponuje (zapytana o zdanie) park przy domu Doma (dziwnie brzmi) . I taki żonaty Dom też będzie miał prawo odmówić. I w takim przypadku mają jednakowe prawa. I mogą pójść na kompromis jadąc 200 km dalej. I spelniac fantazje. Lub nawet inne zobowiązania - Su chce sie spotkać z Domem , dom nie ma czasu i odmawia. Za dwa dni pisze do Su, że ma się stawić o tej godzinie w danym miejscu. A Su ma dziecko chore/spotkanie w pracy czy nawet głupie spotkanie z koleżankami, których nie widziała rok i taka okazja się nie prędko powtórzy. Su ma inne prawa niż Pan? Nie ma . Mają takie same prawa. I dodatkowo Su ma prawo wyznaczać granicę. I te nie do przejścia i te, na które aktualnie nie ma ochoty, ale wie że Pan chce i pozwala pomału się przez nie przeprowadzać. I dla powyższego, prawa są takie same Natomiast gdy bardziej zgłębimy się w klimat, oczywiście Su ma mniejsze prawa. Bo to Pan decyduje w jaki sposób się nią zabawi - czy zaprosi na kolację i przytuli, czy zwiąże, zaknebluje i karze spać na zimnych kafelkach. |