| Kwestia różnicy podejść, ja na przykład nie wyobrażam sobie prowadzenia poważniejszej rozmowy o wspólnej relacji wirtualnej z więcej niż jedną kobieta naraz. Zwyczajnie uważam, że byłby to z mojej strony brakiem szacunku dla drugiej strony. Czuł bym się jak prowadzący licytacji (kto da więcej i szybciej). Dla mnie podanie telefonu i oczekiwanie go jest zupełnie naturalne. Trafiamy na siebie, rozmawiamy o potrzebach, ustalamy zasady i ruszamy, proste zadania i rozmowy. Pisanie jest bardzo uboga forma wypowiedzi, buźki, uśmieszki nie oddają prawdziwych emocji. Obraz osoby poznanej tylko przez maile jest wypaczony. |