Tresura
MI kiedyś tresura kojarzyła się jedynie z psem. No ... Suka może... Ale tak typowa, na 4 łapach z merdajacym ogonem. Są kobiety, które pragną być wprowadzone do takiej roli. I o ile obroża i smycz mają w sobie urok przynależności, o tyle jedzenie z psiej miski na podłodze i hasła typu "siad" i "waruj" w moim przypadku popsułby atmosferę.
Również nie widziałabym relacji na zasadzie samych rozkazów - wypowiadanych władczym tonem "teraz ssij, mocnej", wypnij się!". Lub na daną komendę - np gwizd czy uniesienie reki- wykonywania określonych czynności (wracamy do tresury zwierzaka).
Jeśli o mnie chodzi, tresura miałaby oczywiście elementy szkolenia (nawet psa), ale chyba bardziej skłaniałbym się ku stopniowemu układaniu Su do swoich preferencji. Tak, by sprawiała radość swemu Panu posluszenstwem, co przyniosłoby jej satysfakcję (bonPan jest zadowolony, po Pan poglaska, może nawet przytuli).
Polecenia? Owszem, jasne, klarowne. Bardziej spokojnym niż władczym tonem (wiem, wiem... Psy lubią władczy ton, niektóre Su też - ja tylko opisuje , jak ja to widze)


  PRZEJDŹ NA FORUM