Miałam taką propozycję dwukrotnie - raz w relacji wirtualnej, raz realnie. Nie jest więc to rzadki przypadek."Będę cię odawał kiedy chcę i komu chcę, bo ty jesteś uległa, a ja jestem twoim panem". Wtedy pomyslałam, że to ze mną jest coś nie tak, skoro panom (mała litera celowo) takie pomysły przychodzą do głowy w odniesieniu do mnie. Ale uległość nie polega na całkowitym zaprzeczeniu swojego człowieczeństwa. Trzeba mieć co oddawać drugiej osobie. Nie będe powtarzać, bo każdy przedmówca dotknął istotnych kwestii - prawnych, odpowiedzialności, zdrowotnych. Pomijając wszystkie inne kwestie - nad zdrowiem bym się zastanowiła. Jesteś bardzo młoda i przez chwilę tego zdrowia będziesz jeszcze potrzebować, choćby po to, żeby cieszyć się życiem.
Oczywiście dla mnie oznaczało to zerwanie relacji ze stręczycielami. |