całkowita uległość.... i kobieca money slave
Dokładnie.
Relacje wzajemne i wynikające stąd takie czy inne zachowania, które mogą się podobać lub nie to jedna sprawa.
A używając prawnego języka czerpanie korzyści z cudzego nierządu to druga.
Powiedzmy to wprost, gdyby facet stwierdził, że ewentualną kasę może sobie dziewczyna zachować, to by była jakaś forma wzajemnych relacji, może trochę chora, ale tyle.
Ale znalezienie (sorry!!!) naiwnej, która ma dawać d., żeby on sobie zarobił, to po prostu żenada.
Bo jak mówi stare powiedzenie, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I tak naprawdę do tego sprowadza się to zachowanie.
Zwracam też uwagę, że dokładnie ten sam schemat działania funkcjonuje w domach publicznych.
Dobra, tyle moich komentarzy na ten temat pan zielony


  PRZEJDŹ NA FORUM