| Uległa /niedoswiadczona/szuka nauczyciela |
| Skoro ogłoszenie nie jest aktualne to można popłynąć i odejść od tematu jeszcze bardziej Słówko do Naczelny: Piszesz, że nie ilość a jakość. Schodzisz z ogólnych określeń dla potrzeb statystyki na bardzo subiektywne określenia. Dla mnie jako informatyka książki filologiczne to makulatura (oczywiście mocno przesadzam, żeby nie było) ale techniczne to jest coś. Dla jakiegoś np. historyka jest dokładnie odwrotnie. A pani Krysia ze spożywczaka pochłania namiętnie romansidła ale innych książek już nie dotknie bo nie rozumie. Co tu wyznaczy jakość czytelnictwa? A dla statystyki liczy się ilość. Ilość przeczytanych książek oraz ilość ludzi. Statystyki nic nie mówią o tym jakie to są książki i zliczają jednakowo romansidła i ciężkie prace naukowe. Statystyki są porażające dla nas jako narodu, jako ogółu. Niestety. |