| troche marudzenia |
| tak sobie czytam niektore tematy ..I czasem nie moge wyjsc z podziwu zacznijmy of najwazniejszego..."P"anowie... miara waszej "M"asterskosci jest nikt inny a ulegla ktora wam sie oddala, jesli facet mowi ze jest Dominem I szuka ..to kogo on dominuje? krzeslo ??? nie lepiej okreslic to jako stanowczy facet szukajacy swojej kobiety..etc tak Panowie to nie wy a wlasnie ulegla wybiera pamietam poczatki polskiej sceny BDSM .. lata 90...I dalej wtedy fajnie bylo spotkac , pogadac z ludzmi,,rzwijac umysl.. tacy Ludzie jak Gor , Conde, ...I reszta .. ale nawet od tego czasu pozostaja prawdy uniwersalne... Dominacji sie nie da nauczyc..mozna ja zglebiac ale z nia sie rodzi. I zdradze wam najwieksza tajemnice. Prawdziwe BDSM nie istnieje bez prawdziwej milosci.. bo ona musi go kochac zeby oddac mu sie w pelni...powierzyc ksztaltowanie wlasnych pragnien...dac zniewolic.. a on kocha ja za to czym ona jest dla niego , jak pozwala sie realizowac, jak daje mu sily... wszystko inne to po prostu bardziej fikusne dupczenie.... |