Ustalanie granic Su_do doświadczonych Uleglych
Nie czuję się jakoś specjalnie doświadczona w kwestii uległości. Mam jednak wątpliwości, bo temat kar i granic nie jest dookreślony. Ponieważ sama jeszcze nie znam swoich granic, a już granic w konkretnym związku nie poznam, zanim do nich nie dotrę, trochę rozumiem postawę Pana, który nie chce mówić gdzie te granice przebiegają.

Wiem, są układy, w których jest jasny kontrakt opisujący wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Sama nie miałam doświadczeń z takimi kontraktami, bo w moim mniemaniu owszem - wyznaczają bezpieczne granice, ale stawiają też granice we wzajemnym i indywidualnym poznawaniu siebie. Akurat ten aspekt jest dla mnie dużą wartością w BDSM - uważność, otwartość na nowe doznania, eksperymenty, wspólna droga.

Dostałam kiedyś na bardzo wczesnym etapie poznawania, który się specjalnie nie rozwinął "ankietę uległej". W większości pozycji musiałam napisać "to zależy od zaufania i sytuacji". Bo przecież jest wiele praktyk wymagających już jakiejś więzi między doświadczającymi ich ludźmi.

Co do kar - nie muszę udawać, że zrobiłam coś niezgodne z Pana oczekiwaniami, żeby liczyć na pręgi na pośladkach - oboje wiemy że sprawia nam to przyjemność i jaka by to była kara? Ja wogóle jestem dziwnym egzemplarzem, bo kary ani mnie nczego nie uczą, ani nie tworzą relacji. Wręcz przeciwnie - stwarzają dystans. Raczej mobilizują mnie nagrody, gdy Pan jest zadowolony. Nie boję się o nic prosić, wiem, że o wszystkim możemy porozmawiać. Czasem żartujemy, że nasz związek opiera się o zasady porozumienia bez przemocy wesoły które jest mi bliskie w relacjach z moimi dziećmi. Może dlatego moje granice nie stoją już w tm miejscu w którym były niedawno. Ale, tak jak pisałam na wstępie, dla mnie to jest wartość w BDSM - otwatość na świat i jego doświadczanie z całą siłą, przyglądanie się swoim reakcjom, odkrywanie różnych radości - swoich i partnera. Przy olbrzymim zaufaniu, że ktoś dba o moje bezpieczeństwo i przyjemność, tak jak ja o niego.


  PRZEJDŹ NA FORUM