czy bdsm to zawsze podniecenie
czy może stanowić zwykła ciekawość
Ja nie potrafię oddzielić BDSM od podniecenia. Sesja nie zawsze musi prowadzić do aktu seksualnego (i często nie prowadzi), ale podnieca mnie sama myśl o tym, co się może wydarzyć. Podnieca mnie nie tylko unieruchomienie, ale też przesuwanie się sznura po nagim ciele. Podniecają mnie uderzenia paska, ale i dłonie, które wędrują po jego śladzie. Oczywiście gdy widzę, że partnerowi działanie przynosi taką samą satysfakcję to moje odczucia potęgują się.

Sama nie czułabym się dobrze w związku, w którym partner kłamie by spędzać czas z innymi kobietami. Czy gdyby jasno powiedziałby Ci, że szuka spełnienia tej części swojej osobowości to zgodziłabyś się bez bólu i obaw? Wiedząc, że kobieta,z którą się spotka może przeżywać tak jak ja wiele orgazmów w trakcie różnych praktyk? Uległość oznacza dla mnie pełne oddanie się drugiej osobie. Zdrada to dla mnie nie sama fizyczność, ale myśl, czas, uwaga poświęcona komuś innemu w tajemnicy przede mną. Warunkiem relacji, bliskości jest szczerość. W sytuacji opisanej przez Ciebie czułabym się oszukana i nie wiem, czy potrafiłabym nadal zaufać.


  PRZEJDŹ NA FORUM