Negatywne skutki tresury?
Anthraxie, Twoja opinia bardzo mi w pewnych sprawach pomogła i pozwolę sobie ja kiedyś wykorzystać . I jestem przekonana, że w 99% przypadkow jest tak jak mówisz. Wiem to po sobie i po moim ślubnym. Jak jest w domu to coraz bardziej mnie wnerwia. Ale jak ostatnio go nie było 3 tygodnie to łatwo zapominałam złe chwile i zostało tylko to, co dobre. Zanim kartka znów zapełni się brudnymi mazidlami to może znów go gdzieś wysla.
Umyślnie napisałam, że w 99% przypadków a nie kobiet. Bo jeśli chodzi o tą moją młodzieńcza miłość - było to bardzo piękne. I do nikogo - nawet do mojego męża - nigdy nie palalam aż takim uczuciem. Chyba z że samo uczucie idealizowałam pozniej.
Ja przyjechałam na wakacje do rodziny, Piotr rowniez, z tym że bardziej jako pomoc w gospodarstwie siostry. Wieczorami , gdy wszyscy skończyli pracę zbieraliśmy się na grę w siatkówkę. Zagmatwane to było strasznie (kto się komu w tej paczce podobał). W każdym razie nie czułam wtedy, że jestem zakochana. Miałam 16 lat i nie trafiło mnie wcześniej takie uczucie, więc nie rozpoznałam go od razu. Piotr i jeszcze taki chłopak przychodzili do domu mojej rodziny również w ciągu dnia i tak jak pisałam - jak tylko go widziałam buzia sama mi się śmiała. O czego dążę - nie czułam się zakochana, nie planowałam z nim przyszłości, wiedziałam dokładnie jaki jest. Że nie jest swiety, że ma dziecko. Że to facet nie dla mnie. Ale tak naprawdę nawet nie myślałam na początku w takich kategoriach (tylko pod sam koniec). Po prostu była chwila - tuning teraz. Nie zastanawiałam się co będzie jutro, bo wiedziałam. Obrobi sie, umyje, będziemy gra w siatkę , skakac przez kościelny płot po piłkę a później usiądziemy cała ekipa pod murem i będziemy sobie dogryzać wesoły I że on zawsze stanie po mojej stronie. I to nie było wyobrażenie, bo tak było naprawdę . W słownych 'potyczkach' zawsze mnie popierał (chyba że sam dokuczał), obronił mnie fizycznie przed natarczywym kolesiem. Był. A ja go brałam takim, jakim jest. Nie oczekiwałam, że się zmieni, że będzie lepszy. Nic od niego nie wymagałam. Nic sobie nie wyobrażałam. I nigdy w życiu już nie przeżyłam tak silnego uniesienia.


  PRZEJDŹ NA FORUM