Czym bijecie/jesteście bici?
Pora nieco ożywić ten dział, bo temat super!
Lubię ślady po chłoście. Nie takie na całe życie, ale jeśli utrzymują się kilka dni, to ich odczuwanie sprawia mi dodatkową przyjemność. Podobnie z ugryzieniami. I właściwie drugorzędny staje się wybór narzędzia, którym może być wszystko. Znaczenie ma cała atmosfera, budowanie napięcia, gładzenie obolałego miejsca dłonią, członkiem, ustami... Zawiązane oczy, deprywacja sensoryczna - nie tylko zatyczki do uszu, ale np. szeleszcząca reklamówka, która odcina od wszystkiego - dźwięków, zapachów, obrazów. Lubimy zabawy na świeżym powietrzu, więc często posługujemy się tym, czym nas las obdarzy. To nie jest kwestia bólu czy jego zadawania, ale nieskrępowanej wyobraźni wesoły Właściwie najrzadziej używamy przedmiotów stworzonych z myślą o zadawaniu bólu lub z nim kojarzonych. Z nich mam spory sentyment do pasów. Taki wyciągnięty ze szlufek, jeszcze ciepły, pachnący Panem... Mmmm. To zdecydowanie mój fetysz. I może służyć nie tylko do uderzeń, choć i uderzenia można urozmaicać używając go jak bicza, uderzejac licem, albo tą bardziej szorstką stroną, klamrą, wąską krawędzią...


  PRZEJDŹ NA FORUM