Deptanie i kopanie krocza i penisa
Czy da się przyzwyczaić do bólu spowodowanego kopniakiem w krocze? Udało się namówić niewiastę do takich zabaw, jednak po każdym kopniaku w butach typu emu, czy balerinkach czy adidasach pojawia się paraliżujący ból, który zwala mnie z nóg na kilka chwil. Chciałem kolejnego kopniaka ale nie mogłem klęczeć z bólu. Da się jakoś do tego przyzwyczaić? Czytałem kiedyś że nawet po ostrych, brutalnych kopniakach potrafią spuchnąć do wielkości pomarańczy... Tego jednak bym nie chciał.
Tak samo z deptaniem, stawaniem na mosznie... Tak aby dwa lub jedno jądro było pod podeszwą. Czuje jak robią się delikatnie plaskie... Heh oczywiście nie są takie wesoły Ból pojawia się dość szybko, gdy tylko położyła podeszwę buta na mosznie, zaczęła dociskać... Aż brakuje tchu, napinam się cały. Zaryzykowałem, poprosiłem ją aby po mału dociskała je do momentu aż stanie na nich całą sobą... Oj bardzo bolało ale jeszcze nigdy tak mi nie stał... Kurcze... Bolesne i podniecające... Jak to możliwe?! Jak zeszła z nich to na całej mosznie miałem mocno odbite traktorki podeszwy z butów wcześniej wspomnianej niewiasty. Schodziły do gładkości kilka minut.
Natomiast mile zaskoczony jestem gdy deptała mi rzołędzia. Siedząc rozkrakiem na ziemi gdy mój penis leżał, ściągnąłem z niego skórkę i położyłem rzołędziem na podłodze. Po przydeptaniu go.... Ahh... Już o tym znów myślę, pięknie wyglądał jak jego główka była cała lekko sina, w odbite traktorki od butów sportowych. Bardzo mi się to spodobało, partnerka chyba nie miała większych oporów, chyba, bo jednak oceniam to po jej podejściu, bo później o tym nie rozmawialiśmy.
Dziwnie to całe "zajście" jednocześnie bardzo podniecające, bolesne i... Pozostawia dużo do myślenia.
Macie jakieś doświadczenia? Możecie coś polecić, odradzić itp... nie mówię żeby było to bezpieczne... Bo jak takie coś może być bezpieczne, trzeba zachować możliwe środki ostrożności i nic na siłę... Zbytnio wesoły heh


  PRZEJDŹ NA FORUM