Łaskotki
To początek opowiadania mojej siostry. Myślę, że niektórym się spodoba. Miłego czytania.

******


Obudziłam się w białym pokoju, skąpo oświetlonym. Leżałam na dużym mahoniowym stole obszytym żółtym futerkiem. Spróbowałam się podnieść, ale byłam rozciągnięta i przypięta do stołu za ręce i nogi skórzanymi pasami w czarne cętki.
Pomimo, że miałam na sobie tylko skąpe bikini i sandałki na szpilkach nie było mi zimno. W pokoju bezszelestnie pracowała klimatyzacja.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Po lewej stronie pod ścianą stał drewniany stolik, na którym leżały rozmaite akcesoria, takie jak: kajdanki, pejcz, klamerki z łańcuchami, itp. Mój wzrok przykuł jeden przedmiot. Mianowicie duże, miękkie różowe pióro. Na samą myśl, że ktoś mógłby go na mnie wypróbować przeszły po moim ciele dreszcze. Jestem bardzo wrażliwą dziewczyną i spotkanie z tym narzędziem tortur nie byłoby dla mnie najmilsze. Na widok pióra chciałam aż jęknąć ale miałam zakneblowane usta.
Nie mogłam długo rozmyślać nad swoją sytuacją, gdyż po chwili usłyszałam zbliżające się kroki. Ktoś nadchodził korytarzem obuty w pantofelki na wysokich obcasach. Drzwi do komnaty się otworzyły i stanęła w nich młoda blondynka średniego wzrostu. Jej włosy opadały na ramiona i plecy wspaniale kontrastując z jej czarnym skórzanym strojem. Miała na sobie stanik i mini z lateksu a na nogach cienkie czarne rajstopy i klapki szpilki obszyte różowym futerkiem.
Dziewczyna zamknęła za sobą drzwi i zbliżyła się do mnie. Stukot jej obcasów brzmiał złowrogo. Stanęła obok stołu, przymrużyła oczy a na jej ustach pojawił się złośliwy uśmieszek. Wiedziała, że jestem zdana na jej łaskę. Nieznajoma podeszła do stolika pod ścianą i po krótkim wahaniu wzięła do ręki pióro. Spojrzałam na nią ze strachem w oczach. Moje domysły stawały się realne. Dziewczyna podeszła do moich nóg i delikatnie zaczęła odpinać pasek przy sandałku. Po chwili zdjęła mój but i rzuciła go na posadzkę. To samo stało się i z drugim pantofelkiem. Moje bose stopy były do jej dyspozycji. Jeszcze raz spojrzała na mój błagalny wzrok, uśmiechnęła się i chwyciła pióro.
Poczułam płynny ruch czubka pióra na mojej podeszwie. Z góry na dół i odwrotnie jak przy malowaniu pędzlem. Moje ciało przeszył impuls idący od zakończeń nerwowych na stopie aż do mózgu. Szarpnęłam się w więzach, byłam jednak tak rozciągnięta, że mogłam jedynie ruszać palcami. Pióro krążyło po mojej podeszwie ładnych parę minut, a ja dusiłam się ze śmiechu. Mam okropne łaskotki, a największe właśnie na stopach. Dotyk pióra na podeszwach był dla mnie straszną torturą, do oczu napłynęły mi łzy i zaczął boleć mnie brzuch. Po chwili dziewczyna przerwała łaskotanie. Odłożyła pióro na stolik i zdjęła z nóg swoje klapki szpilki. Poczułam miękkie futerko na bosych stopach. Łaskotała mnie swoimi butami. Odetchnęłam z ulgą, bo było to nawet przyjemne. Ale zaraz zauważyła, że się nie śmieję i wbiła mi swoje palce pod żebra, łaskocząc również moje boki i pachy. Wiłam się jak wąż, byle jej palce miały jak najmniejszą styczność z moim ciałem. Nie na wiele jednak się to zdało. Myślałam, że oszaleję od tego łaskotania. Już byłam na granicy wytrzymałości, kiedy dziewczyna spostrzegła, że chyba zaraz stracę przytomność i zaprzestała łaskotek. Dała mi parę minut odpoczynku i jej paznokcie zaczęły skrobać moje podeszwy. Bez opamiętania łaskotały każdy centymetr moich stóp. Śmiałam się i krzyczałam ale przez knebel było słychać tylko słabe jęki. Wreszcie po godzinie tortury ustały. Opadłam wycieńczona na stół. Blondynka stanęła obok mnie. Pochyliła mi się do ucha i szepnęła:
- Oszczędzaj siły bo to dopiero był początek. Jutro już nie będzie taryfy ulgowej! - zaśmiała się złowrogo i opuściła komnatę.


  PRZEJDŹ NA FORUM