Uwazam, ze temat jest wart dyskusji, chociazby z powodu pewnej grupy zawsze poczatkujacych uleglych, tych co lubia zaczynac i sie gubic, oczekujac na wybawienie. Jest taka grupa osob z pogranicza klimatu, co niby chca a maja dziwne obawy i rozdwojenie jazni. Czesciej kobiety to ujawniaja, wyolbrzymiajac do granic uczuciowa strone a ulegli panowie maja inne rozterki. Coz, bedac po srodku trudno jest doswiadczyc sedna, bo jak sie jest w czyms ewidentnie bedacym kontynuacja "ja", to nie ma tych pytan, bo nie ma tego drugiego, a moze wlasnie tworzonych iluzji, ktore oczywiscie moga byc po obu stronach, to od nas zalezy, co jest prawda, bo to my jestesmy kreacja sama w sobie. W takiej "dyskusji" z kims po konkretnej stronie trudno oczekiwac, ze bedzie dyplomatycznie dobierac slowa i jest to typowe dla poznawczych dysonansow, ze ludzie sie "wytracaja". Ustawienia systemowe moga cos dac, ale i dobra "tresura" taka na odzycie i oczyszczenie. |