niewolnica szuka niewolnicy
To nie do konca tak april, mysle, ze sa tacy, ktorzy kochaja altruistycznie i niekoniecznie chca Pana tylko dla siebie, szczegolnie w bdsm potrafia sie "dzielic" ale w pewnych granicach zaakceptowalnych przez obie strony...nie ma robienia sobie krzywdy...jest potrzeba obu stron, jest i osoba trzecia i to nie stanowi problemu w relacji, to nawet te relacje moze umocnic. Przeczytalam, to co napisalas i musze przyznac, ze odnioslam wrazenie, ze doswiadczasz teraz bardzo sprzecznych stanow uczuciowych...za ktore odpowiada twoj Pan...ostatnio zyczylam Ci, znalezienia niewolnicy dla niego, dzis zycze Ci po prostu spelnienia. Mysle, ze problem tkwi w tym, ze nie kazda ulegla chce wejsc w uklad, w ktorej zasada jest, ze Panu mozna wszystko - laczenie z klamstwem a niewolnicy nic...zyjemy w XXI wieku jednak - trzymanie kogos w niewoli jest przestepstwem. To powazna decyzja, bycia czyims przedmiotem, ktora mozna sprzedac, wymienic...zabic! - kto ustanawia to prawo? jestesmy tylko ludzmi. April, nie znam na tyle filozofii Gor, choc sama posmakowalam bycia czyjas wlasnoscia, co okazalo sie jednak nie tym, czego szukalam, czasem pojawia sie wewnetrzny sprzeciw, chec odejscia, poczucie niespelnienia, bo Pan naduzywa zaufania swojej uleglej niewolnicy.

Nikt nie jest niezastapiony...niewolnica moze sie nie sprawdzic, ale Pan rowniez. Wolnosc nalezy sie obu stronom, bo jestesmy ludzmi - podmiotami, a nie rzeczami. Niewolnictwo to przeciez kwestia umowna, a moze bolesna realnosc?

Powiem tak...nie wydaje mi sie, aby dobra dla Ciebie byla relacja, w ktorej masz watpliwosci...Pozdrawiam Cie serdecznie


  PRZEJD NA FORUM