Pony Play
    kruszyna pisze:

    Zgadza sie DominoSabo, to rzeczywiscie wymagajaca praktyka i styl bycia, nie kazdy ma w sobie konikaoczko albo jeszcze go nie odkryl. Wydaje mi sie, ze ta niechec wynika z paru czynnikow np. z trudnosci z realizacji praktyki, cen akcesoriow i wielu uleglych ma awersje do tej czesci oglowia, ktora wklada sie do pyska - aczkolwiek to ich subietywna ocena. Ja uwazam to za piekna odmiane zazwierzecenia. Mysle tez, ze mozna z niej czerpac pewne elementy i przeplatac z innymi praktykami. Mam w glowie taka magiczna sesje, na ktorej ulegly jest zaczarowywany i musi zmieniac sie na zyczenie Pani, a to w pieska, a to w konika, a to w swinke, a to w mebelek itp.....oczywiscie z kazda przemiana wiaza sie zadania, za ktorych niezrealizowanie we wlasciwy sposob czeka nalezyta kara od Pani.taki dziwny


To jest wspaniala fantazja, ktora i ja podzielam. Jestem psem i koniem z Poznania. Od dawna jestem zafascynowany ponyplay. Sam robię sobie uprzaz i wszystkie akcesoria. To dowod na to, ze mozna sobie poradzic z kosztami akcesoriow. Jedynie siodlo kupilem oryginalen, ale uzywane z aukcji. Niestety nie mam amazonki, ktora by mnie dosiadala i trenowala. Fajnie byloby stac sie koniem lub/i psem na kilka dni np. we wakacje.

Moim zdaniem pewnym problemem jest miejsce do cwiczen. Ale nawet i to da się moim zdaniem rozwiazac. Latem bedzie okazja do treningu w jakims odludnym plenerze. Mmmmmm.... rozmarzylem siepan zielony


  PRZEJD NA FORUM