| BDSM i bezpieczeństwo |
| Widzisz, a jednak oceniam... telefon na kartę daje się dzieciom, żeby kontrolować ich wydatki, u dorosłego faceta wygląda trochę niepoważnie, jakby sam nie umiał się kontrolować albo nie było go stać - to raz... ale faktycznie, jeśli nie zmieniasz numeru co miesiąc, jak niektórzy z moich byłych, to nie domyślę się przecież, jak go opłacasz... Druga rzecz, gorsza w konsekwencjach - przekonałam się, że "ulegli" notorycznie kłamią - zmieniają imiona, numery telefonów, stan cywilny, miejsca pracy, całe życiorysy... rozumiem, że mogą się obawiać szantażu, ale ostrożność też ma swoje granice... nie wiem jak Ty, ale ja widząc człowieka tak gorliwie zabezpieczającego się przed wykorzystaniem, mimowolnie zaczynam się zastanawiać, czy jest tak samo pomysłowy w wykorzystywaniu innych... miałam w życiu kilkanaście psów i o żadnym nie mogę powiedzieć, że mnie w niczym nie okłamał... najlepszy z nich dopiero na trzecim spotkaniu przyznał się, jak ma naprawdę na imię, najgorszy "zmontował" sobie absolutnie wszystko, calutkie CV - to jest główny powód, dla którego mam dosyć psów i robię sobie od nich długi urlop... tchórzliwe kreatury Dla mnie facet obawiający się podać swoje prawdziwe imię (przecież nie pytam o nazwisko), stan cywilny (przecież to nie stan konta) i stały nr telefonu (nie adres domowy) jest skreślony i już. Oczywiście nikt nie musi brać tego pod uwagę. Zaznaczam tylko, że niektóre z tych "ostrożnych chwytów" mogą działać na niektóre kobiety odpychająco już na wstępie. A Wy, panowie, róbcie sobie z tą wiedzą, co chcecie... |