| Obawiam się internet zbyt mocno wpłynął na Twoje podejście ... Nie twierdzę że nie masz racji. Ten "świat" przyciąga dominujące i uległe osoby - to się zgadza. Przyciąga także nieudaczników - także życiowych, bajkopisarzy i bajkopisarki oraz onanistów obu płci. Mądrości, schematy , złote rady..., rzeka wyimaginowanych głupot, pisanych nocami przez mniej lub bardziej trzeźwych fantastów teoretyków. Zapomina się o podstawach. One są zawsze niezmienne. Potrzeba posiadania i potrzeba należenia. Wszytko inne to dodatki stanowiące oprawę. Żaden Pan nie chce głupiej uległej, żadna uległa nie chce Pana kretyna. Jak to rozpoznać, tego już w internecie nie doczytasz. Bywają życzeniowe relacje o których piszesz, oparte na wypinaniu tyłka i wulgaryzmach - tylko na tym. Winszuję. Jest jedna granica, której moim zdaniem nie należy przekraczać..., to granica absurdu. |