| Czy wy też czerpiecie masę szczęścia z bycia uległa/uległym? |
| Post wygląda, jakby był pisany przez faceta Swoją drogą ostatnio łapiemie jakąś telewizyjna depresja, w sensie że TV zaczęłam oglądać. I obejrzałam dokument o Rocco Siffredi, gdzie jego znajoma powiedziała coś w stylu, W codziennym życiu jestem silna i niezależna. A kiedy się pieprzę oddaje moja władze komuś innemu. Przejmujesz władze, żebym mogła się odprężyć. Dla uległych to przyjemność oddać władze, która masz na codzien, komuś innemu. W trakcie seksu jesteś całkowice wolny. Rzadko spotyk mężczyzn z wolą tak silna jak moja, a właśnie tego potrzebuje by móc oddać władze (...). Osoba uległa zawsze ma władzę, bo ona dostaje to, czego chce. |