DrzemiacyPan, tak lakonicznie to ujmę. Master to ta „pokrywka“, oczywiście nie wyklucza to w nim samym poczucia dominacji, ale raczej ona nie funkcjonuje w kontekście „garnka“.
Stereotyp myślenia, że master, to zawsze Dom jest błędnym założeniem, które może wiele skomplikować. Master zajmuje inną przestrzeń, która nie operuje zasadniczo takimi narzędziami, które wpływają na „garnek", tylko uznaje jego warunki (co jest zgodne z jego naturą), natomiast Dom posuwa się dalej w transformacji psychiki sub, także jej ciała(czyli gotowania zupy). Master nie zawiera konsensusu, tylko działa na zasadzie dopasowania. Dom przekształca, trenuje. Jeszcze temat granic, w obu przypadkach, granice to granice, więc nie powinny być przekraczane, choć Dom ma w sobię tę potrzebę, by je łamać. Master przeciwnie, nie interesuje go to, tylko określony, już przez wrodzone predyspozycje „garnka“ kierunk oddziaływań. |