Kurs Shibari
DrzemacyPan, jest kilka powodów. Zdecydowanie gustuję w klasycystycznej jasności formy, jej matematyczności, a takie zacieranie lin to jest dla mnie zbyt przenikające się, brudne, brakuje mi w tym granic piękna, czystości o wyżej randze niż egalitarna. Jeśli chodzi o sztuki walki, to uważam, że lepsze od ulicznych łapanek sznurkami, jest obezwładnienie pojedynczym ciosem, stąd moje upodobania do męskiego sadyzmu w wersji marionetkowej. Shibari nie spełnia moich wymagań pragmatycznych, ze względu na dynamikę właśnie i nieład, nie może więc stanowić systemu, tylko jest praktyką w kontekście.... bdsm? To raczej jest zupełnie inny klimat, meridiany, jogi i te sprawy.


  PRZEJDŹ NA FORUM