KOBIETY - uległej
Witam kobiety,
Uległe, które cenie i te mniej uległe także.
Ściąganie majtek przy krzykach i wyzwiskach oraz klepaniu po tyłku, to nie uległość, a generator chwilowych emocji, po których zostaje więcej niesmaku niż wątpliwych wspomnień.
Oddanie siebie, gotowość na zmiany, delektowanie się emocjami z tego wynikającymi, to już prawie to. Czego brakuje jeszcze? Dopasowania. Relacja to dwie osoby, które muszą chcieć ją tworzyć. Nie da się tego wyegzekwować w perspektywie czasu.
Mnie jako mężczyznę nie interesuje Twoje doświadczenie lub jego brak. Nie interesują mnie także gotowe schematy, mądrości internetowych teoretyków, ani baśniowe wyimaginowanie odnośnie postawy. Prawdziwe oddanie w plastikowym świecie - tylko tyle, albo aż tyle. Nie myl z odrealnieniem.
Uległość jest dla Ciebie czymś czego zwyczajnie i naturalnie Ci potrzeba, bez analizy - po co, na co i dlaczego, wtedy to jest to. Obawy, oznaka myślenia, rzecz normalna.
Nie mam 20-tu lat, "klimat" znam dłużej niż kilka dni, z grona napaleńców i desperatów sam się wykluczam oraz wiem co kobieta ma pod stanikiem oraz majtkami - także nie jest to celem.
Jeżeli to co wyżej, jest dla Ciebie zrozumiałe, zapraszam do każdej z form relacji, jeśli nie, szkoda fatygi.

Moon, w pełni.


  PRZEJDŹ NA FORUM