Doczesne muzy klimatycznego artyzmu.
Damy, kurtyzany, luksusowe boginie pruderii i rozpustnej pogardy. Różne portrety klimatycznego artyzmu, także tego libertyńskiego. Kim są dziś w kulturze odwróconego powołania i jaka jest ich natura wzorcowa?
Czy klimat może być sztuką? Czy sztuka istnieje jako odrębna, klimatyczna dziupla?
Czy perwersja może być przepełniona cnotą? Czy powaga może przeplatać się z dystansem słodyczy? Brzydota z linearnym urokiem cielesnym?

Dawniej przełamywały epokowe dyktaty, jak Victorine Maurent, dziś mniej ambicjonalne? Kto gustuje w kamuflażu lub sztuce poskromionej niewinności, zapraszam do tematu.


  PRZEJDŹ NA FORUM