| Sztuka przetrwania w kajdanach domowej dyscypliny |
| Nie ma to jak zostać wywołanym do tablicy w trakcie (nie)usprawiedliwionej nieobecności Aby nie wyjść na męskiego szowinistę wyjaśniam, że teza której doszukała się kruszyna na moim blogu nie jest moja a pochodzi od kobiet które przez te lata wyrażały u mnie swoje zdanie tak w komentarzach jak i w dużo odważniejszej korespondencji prywatnej. Z drugiej zaś strony miałem niekłamany zaszczyt i przyjemność podziwiać jak takie wyzwolone, samodzielne i twarde "babki" zrzucały z siebie gorset społecznych oczekiwań i zamieniały go na taki klasyczny. Lub fetyszowy. I choć mocno nim ściśnięte to szybko zaczynały oddychać pełną piersią móc być tylko i aż kobietą. A potem grzecznie wracały do swoich karier bo o ile znaleźć potrafiły w sobie odwagę do przyznania się do swoich potrzeb i pragnień to jednak nie miały w sobie dość odwagi aby stawić czoła reszcie świata z jego oczekiwaniami co do nic. W tym rodzinie i koleżankom. Paradoksalnie te ostatnie szybciej zrozumiały by i zaakceptowały hedonistyczne ekscesy same w sobie choćby te rodem z Grey'a niż podporządkowanie się i poddanie facetowi poza łóżkiem. I nie chodzi już nawet o jakieś wymyślne DD, TPE czy inne "udziwnienia" a o zwykły, klasyczny patriarchat. Wystarczy zresztą popatrzeć na tadewife i ich wyszydzanie. Znaczenie słów się zmienia i jest to naturalny proces ale symptomatyczne jest dla mnie to że specjalną i nową nazwę ukuto nie dla nowego modelu małżeńskiego a dla dla tradycyjnego. A w Polsce nawet nie pokuszono się i o to bo prościej nazywać te kobiety "kurami domowymi" co najlepiej wyjaśnia podejście większości do tematu tradycyjnego związku i ról w nim przypisanych. Jedynym słusznym jest związek partnerski tylko, że nikt jakoś nie widzi , iż z partnerstwem to ma on niewiele wspólnego bo wygranymi w nich są przede wszystkim i głównie faceci. Pozbywający się w łatwy sposób obowiązków. Zrzucając je a i tym samym późniejszą odpowiedzialność na kobiety. Klasyczne "spytaj ojca" zamieniło się na "spytaj mamę". Taki model wychowania i wzorców powoduje u nas facetów tylko pogłębianie się wrodzonego lenistwa i chodzenia na skróty a do tego coraz częstszy strach przed silnymi kobietami wywołujący frustracje i agresje co ma przełożenie i na "normalne" relacje ale tak samo i na te klimatyczne. Wiadomo .... jaki materiał wyjściowy taki i finalny. Bez względu jednak na to jak bardzo kobiety by nie marzyły o "normalności" w klasycznym wydaniu to brak w nich odwagi i determinacji aby się temu poddać i oddać, no bo co ludzie powiedzą. Dużo prostsze i bezpieczniejsze jest oddawanie się "bez wchodzenia sobie w życie" i oczywiście dyskretnie a w najlepszym bądź razie to uleganie "tylko w sypialni". |