Nuda i klimatyczny rytuał jako odcięcie się od plagiatu tożsamości.
Naturalnie Markis, tak jak wcześniej już pisałam, chodzi o zasady ogólne, oraz te, na których bazują związki i tu cechy osobowościowe odgrywają kluczową rolę, a preferencje są także ich wyrazem i sposobem na wspólne przeżycie według właściwych nam kryteriów, tych autentycznych. Być może dla niektórych to zbyt proste i mało ubogacające, cóż regresywność zachowań jest także wpisana w naturę ludzką, postawy, które często są potęgowane rytuałem wnoszą często akceptację i harmonię, porządkując emocje (pozycjonując ego). Jeśli chodzi o klimat to pewna skąpość oczekiwań naznaczona rutyną, zaczyna podnosić uwagę na konkretnych czynnościach, tak, by wykluczyć rozproszenie bodźców, co powoduje ich intensyfikacje i standard. W takiej przestrzeni miejsce symboliki zastępuje konkretna, praktykowana odpowiedzialność i dotrzymanie kroku z odpowiednią dozą dystansu. Nie ma dla mnie miejsca na emocje, gdy chodzi o życie ludzkie, tylko przewidywalność. Gdy w rękach jednej osoby jest życie drugiej, drama musi iść w kąt a w jej miejsce wchodzi schemat, lojalność i konsekwencja, czyli pewna stałosć, którą określam rutynową- ta z kolei często wzmacniana jest właśnie rytuałem. Myślę, że „ludzkie lalki" też wykonują już część swych zadań. Kwestia także podejścia do lalek i marionetkowych upodobań.


  PRZEJDŹ NA FORUM